Dla teściowej sprzedaliśmy naszą kawalerkę i poszliśmy do niej. A teraz jej zawadzamy i zostaniemy z niczym

Bardzo żałuję, że się na to wszystko zgodziłam. Teraz nie wiem, co mam robić. Jedyną właścicielką domu jest teściowa, z mężem nic tu nie mamy. A umowa była przecież inna!

Wszystko wymknęło mi się spod kontroli. Dostałam od rodziców małą kawalerkę, która była prezentem ślubnym. W zasadzie dostaliśmy ją razem z mężem, bo formalnie była na nas oboje. Metraż był maleńki, ledwo się tam mieściliśmy, ale nie było nas stać na większe mieszkanie.

I nagle okazało się, że jestem w ciąży. Dziecko w drodze, a tu nie ma nawet gdzie łóżeczka rozstawić. Wynajem lepszego mieszkania kosztuje, a my też nie zarabiamy nie wiadomo ile, a część pieniędzy z mojej wypłaty idzie na leczenie dla mojej mamy. Nie wiedzieliśmy, co mamy robić. I tak teściowa, jak usłyszała od mojego męża o naszych problemach, mówi:

– Oj, dzieci, dzieci, ja mam duży dom. Gdzie dziecku będzie lepiej, jak nie na świeżym powietrzu, nie na dużym podwórku, lasy, pola dookoła, zdrowe będzie. Ale dom się sypie, sami widzieliście. Sprzedajcie kawalerkę i wyremontujcie ten dom, a ja go przepiszę później na was. I wam będzie lepiej, trzy pokoje dostaniecie, swoją kuchnię, ja zostanę na dole, a dla was będzie całe piętro. Sami pomyślcie, przy dziecku czasem wam zostanę, niani nie trzeba będzie. A samochody macie, to będziecie dojeżdżali do pracy, ile to, raptem czterdzieści minut drogi.

Oczy mi się zaświeciły. Teściowa żyła sama, miała syna, czyli mojego męża, i jedną córkę, z którą nie utrzymywała dobrych kontaktów, odkąd ta wyjechała za granicę i tam wyszła za mąż.

Długo z mężem rozmawialiśmy, ale ostatecznie zgodziliśmy się, wszystko zrobiliśmy u notariusza, jak trzeba, ponad sto tysięcy wzięliśmy za tę kawalerkę. I powiem wam szczerze, że już nam ani złotówki nie zostało. Wszystko poszło w remont. Zrobiliśmy wylewki, ułożyliśmy panele, nowe meble i ogrodzenie z bramą na pilota. Odpicowaliśmy dom teściowej, jednym słowem.

Mieszkamy tam od pół roku, ale ostatnio teściowej zaczęliśmy zawadzać. Synowi nic nie powie, oczywiście, to do mnie ma pretensje. Przychodzi do nas na piętro i to jej nie pasuje, że sobie załatwiłam rolety do okien, bo o sobie pomyślałam, a u niej już nikt nie zrobił. A to narzeka, że sami sobie gotujemy, a jej nie damy. A to chciałaby, żebyśmy wieczorami siedzieli z nią, a nie mieli własnych zajęć. A ostatnio w złości powiedziała mi, żebym siedziała cicho, bo przyszłam w cudze progi. I zaczęłam dopytywać męża, co z tym przepisaniem domu na niego. A on nic nie wie, matka go zbywa, nie chce o tym rozmawiać, mówi, że wszystko w swoim czasie. W co ja się wpakowałam…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *