Mój mąż i ja byliśmy małżeństwem od pięciu lat i zdecydowaliśmy, że nadszedł czas, aby mieć dzieci. Mieliśmy wszystkie warunki do utrzymania dziecka i byliśmy przygotowani psychicznie, więc nie mieliśmy wątpliwości co do naszej decyzji.
Ale nie udało się i po wielu nieudanych próbach udaliśmy się do lekarzy. Badania wykazały, że jestem całkowicie zdrowa i mogę urodzić dziecko. Potem przyszedł czas na sprawdzenie stanu zdrowia mojego męża. To już nie była spokojna żegluga. Likar wezwał Antona do biura, aby omówić wyniki.
Kiedy Anton wyszedł z pokoju, nie był sobą i zdałam sobie sprawę, że otrzymał złe wieści. Próbowałam go pocieszyć.
Minęło kilka miesięcy i zdecydowaliśmy się adoptować dziecko z sierocińca. Wybraliśmy niebieskooką dziewczynkę. Wyglądała jak aniołek. Tanya miała osiem miesięcy, kiedy źle się poczułam i nie miałam okresu, więc na wszelki wypadek zrobiłam test.
Okazało się, że jestem w ciąży! Bardzo bałam się powiedzieć o tym mężowi, bo mógłby podejrzewać mnie o zdradę. Oczywiście nie zdradzałam go. Musiałam wziąć się w garść i namówić męża na dodatkowe badania. Okazało się, że początkowa diagnoza była błędna. Mężczyzna mógł mieć dzieci, było to po prostu mało prawdopodobne. Dzięki temu mamy wspaniałego syna.