Odkąd pamiętam, zawsze chciałam mieć siostrę. Byłaby moją najlepszą przyjaciółką, kimś z kim mogłabym porozmawiać, z kim mogłabym poplotkować. Kiedy byłam uczennicą, dowiedziałam się, że mam przyrodnią siostrę ze strony ojca. Ale tata nie chciał o niej mówić… Byłam już mężatką, mieszkałam osobno, miałam dwójkę dzieci, kiedy pewnego dnia ginekolog, u którego byłam, zapytał mnie: “Czy ma pani krewną o imieniu Kateryna? Po prostu pani nazwisko jest takie rzadkie”. A Katia i ja studiowałyśmy na tym samym uniwersytecie. W ten sposób dowiedziałam się, że moja siostra jest lekarzem i o latach jej studiów na uczelni medycznej.
Onkolog nie mógł podać mi jej numeru telefonu ani żadnych innych informacji. Nie wiedziała. Ale jest internet i media społecznościowe. Zdecydowanie zacząłem szukać mojej siostry. Zaczęłam szukać absolwentów szkoły medycznej. Natknęłam się na koleżankę, która studiowała w tym samym roku co Katia. Opowiedziała jej wszystko, co wiedziała. Zostawiła swój numer telefonu i poprosiła o przekazanie go siostrze. Długo czekałam na telefon od Katii, ale nigdy nie nadszedł. Pewnego dnia zadzwonił do mnie nieznany numer: “Halo, czy rozmawiam z Khrystyną?” – zapytała kobieta. Tak, to ja. Kto mówi?” Byłam zaskoczona.
– Jestem Kateryna. Przekazałeś swój numer telefonu mojej koleżance, prosząc, żeby do mnie zadzwoniła… Tego samego dnia spotkałyśmy się z Katią. Od razu zaprosiłam ją do domu, ale ona nalegała, żebyśmy spotkały się same i spokojnie porozmawiały. Utknęliśmy w kawiarni na cztery godziny. Nie mogliśmy przestać rozmawiać. Opamiętałyśmy się po telefonie od mojego męża, który zastanawiał się, gdzie poszłam. Umówiłyśmy się z Katią, że następnego dnia przyjadą do nas z mężem i dziećmi… Mam więc starszą siostrę, z którą bardzo się przyjaźnimy. Przyjaźnimy się z rodzinami. Często spędzamy razem czas na świeżym powietrzu. Katia jest moją super siostrą. Naprawdę żałuję, że nie poznałam jej wcześniej.