Pozostawszy wdowcem, Siergiej wprowadził do domu nową żonę, Galinę. Jak się jednak okazało, miała ona własne plany co do domu Siergieja

Serhii znalazł żonę leżącą na podłodze w kuchni. Barszcz na kuchence prawie się gotował. Jeszcze trochę i wybuchłby pożar. Wiedział, że jego żona była śmiertelnie chora od dłuższego czasu. Nie spodziewał się jednak tak nagłego odejścia. W końcu jego żona nigdy z niego nie żartowała. I tak bardzo ją kochał. Serhij zamknął się w sobie. Jedyną osobą, która mogła utrzymać go w ryzach, był ich trzyletni syn. Galina od dawna starała się, by Siergiej się z nią ożenił. Jeszcze za życia jego żony. Przynosiła swoje wypieki na pole, gdzie pracował jej mąż. Częstowała go nimi. Wszelkimi sposobami próbowała zaprzyjaźnić się z jego synem. W zasadzie Galina nie potrzebowała ani Siergieja, ani jego syna.

Potrzebowała jego dużego, solidnego domu, zbudowanego po ślubie. Chciała stać się właścicielką tego domu. Niecałe sześć miesięcy później Galina osiągnęła swój cel – miała swojego mężczyznę. Teraz miała kolejny cel: pozbyć się pasierba. Nie pasował do jej planów i irytował ją. Macocha zaczęła znęcać się nad dzieckiem, karmiąc je co drugi dzień. Oczerniała jego ojca, mówiąc, że matka spowodowała problemy w jego psychice. Ale Siergiej jej nie słuchał. Pracował w polu od rana do późnej nocy. Wkrótce wytrzeźwiał. Nie mógł pogodzić się z odejściem żony, upił się i wkrótce odszedł do kochanki. Miesiąc później Galina straciła pasierba.

Zabrała go do pobliskiego klasztoru i zostawiła pod jego murami. Kiedy sąsiedzi zapytali ją: “Gdzie jest chłopiec?”, odpowiedziała, że został zabrany przez dalekich krewnych. Galina, stając się pełnoprawną gospodynią w domu, zaczęła przyjmować mężczyzn jako gości. Prowadziła dziki tryb życia. Wpadała w różnego rodzaju kłopoty. Pewnego dnia pod dom podjechało jeepem trzech mężczyzn: “Nie chcę z tobą mieszkać, ale potrzebuję twojego domu”. “O czym ty mówisz?” – zapytała Galina. “Napisz akt darowizny, jeśli chcesz dożyć poranka”. Po wypełnieniu dokumentów została zabrana z wioski. Nikt jej więcej nie widział. To prawda, co mówią: “Wilk wyleje owcze łzy”.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *