Yana usłyszała dźwięk zamykanych drzwi i natychmiast wybiegła na korytarz. Jej mąż Oleg stał na progu z bukietem kwiatów i dziwnym pudełkiem w rękach

Zbliżała się pora lunchu, kiedy Oleh w końcu mógł zadzwonić do swojej ukochanej żony: -“Yana, nic mi nie jest. Niedługo tam będę. Mam dużo pracy… Dzięki Bogu, Ołeh! Czekam na ciebie. Nie mogłem się dodzwonić… Oleh był bardzo zdenerwowany.

W końcu dzisiaj jest ósmy marca, a to nie tylko święto kobiet Yany, ale także jej urodziny. Wszystko wydawało się iść dobrze, zostało kilka godzin zmiany i wszystko było spokojne. I nagle pojawiło się mnóstwo pracy. Oleg pracował na oddziale ratunkowym. Był wysokim, silnym mężczyzną o bardzo życzliwej duszy. Dlatego Yana się w nim zakochała…

Wyszedł na zewnątrz, a padał deszcz. Niezbyt sprzyjająca pogoda do chodzenia po mieście w poszukiwaniu kwiatów. Oczywiście żona nie kocha go za bukiety i prezenty, ale i tak… Podwójne święto. W ich małym górniczym miasteczku nie ma zbyt wielu stoisk z kwiatami, więc Oleg nie polegał na tym w pobliżu domu i udał się do centrum.

Ale jeden stragan był już zamknięty, a drugi miał tylko róże o bardzo nieprzyjemnym wyglądzie. Musiał pójść do własnego sklepu, mimo że Halyna, sprzedawczyni i właścicielka w jednej osobie, była tak nieprzyjazna.

Kiedy przemoczony do suchej nitki Oleh otworzył drzwi sklepu, ekspedientka właśnie liczyła dzienny utarg. -“Dzień dobry! Wesołych świąt!” “Dziękuję” – mruknęła nieprzyjaźnie kobieta w odpowiedzi. -Poproszę kwiaty. -Oto są przed tobą, wybieraj. Oleh spojrzał na rośliny doniczkowe, te same róże, kilka gerber…

– Są jakieś ładne tulipany? – Ty młody człowieku, który chciał kupić ładne tulipany, przyszedłeś rano, a nie wieczorem. -Cóż, mnie się to przytrafiło. Spóźniłem się do pracy. -Wiemy jak i z kim mężczyźni pracują do późna. -Daj spokój, nie chodzi o mnie… Wszyscy mężczyźni są tacy sami… Jeden bukiet zrobiłam na zamówienie, ale nie przyszli go odebrać.

Kobieta zaprowadziła Olega do pokoju obok, gdzie na półkach ustawione były pamiątki. Na małym stoliku stał wspaniały bukiet fioletowych i białych tulipanów. -“Jest piękny! Ile kosztuje?” – Siedemset hrywien.

Oleg był zakłopotany, miał przy sobie tylko czterysta hrywien. Czy powinien poprosić ich, aby nikomu go nie sprzedawali i wrócić do domu po pieniądze? To nie było daleko, ale Yana nie pozwoliłaby mężowi odejść. Wiedział to na pewno, więc zaczął wychodzić. -Co to za mężczyźni… Szukają kwiatów dla kobiety, ale nie mają pieniędzy w portfelu. -Normalni mężczyźni w dzisiejszych czasach.

Nie wracam z imprezy, wracam ze zmiany w pracy, dostałem telefon. Mam pieniądze, tylko za mało” – Oleh był zdenerwowany. Wyszedł na zewnątrz, gdzie deszcz padał jeszcze mocniej. Właścicielka sklepu obserwowała go przez okno i czuła się nieswojo. Wiedziała od swoich klientów, co wydarzyło się tego ranka w największej fabryce w mieście.

Wkrótce zapadnie noc i nie mogliśmy zostawić ich na drzewie. Podeszliśmy do miejsca zdarzenia. Kocięta wrzeszczały po całym podwórku. Były małe, mokre, brudne… Ale było jasne, że oba są rude. Oczywiście Olegowi nie było trudno wspiąć się na drzewo i zdjąć je. Trzymał je w rękach. Przestały krzyczeć i spojrzały na niego niebieskimi oczami z fioletowym odcieniem. -Wyglądają dokładnie tak samo. -Nie widać różnicy, ale jeden jest chłopcem, a drugi dziewczynką. Zauważyłem ich od razu, kiedy ich znalazłem.

-Może to brat i siostra? Może. Kto miałby serce wydać na świat takie dzieci, w dodatku rude. Nie można pozbywać się rudzielców, przynoszą szczęście w domu. -Rudzielce? Szczęście? Tak, to sprawdzony znak. -Gdzie je teraz umieścisz? Nie wiem, mam cztery własne zwierzaki w domu. Wezmę je na razie, a jutro zabiorę je na targ, może ktoś je weźmie na szczęście. -Dobrze babciu, żadnego targu. Nie powinieneś ich rozdzielać, jeśli są bratem i siostrą.

Wezmę to szczęście dla siebie. Oleh wyobraził sobie nieszczęśliwą staruszkę chodzącą po targu z kociętami i oferującą je ludziom. A jeśli ich nie odda, przyniesie je do domu, a jej niezadowoleni sąsiedzi znów będą na nią warczeć.

-Synu, niech cię Bóg błogosławi. W końcu na świecie nie brakuje dobrych ludzi. Kociaki okazały się zbyt zwinne, nie chciały usiedzieć w miejscu, wdrapały się Olehowi na szyję, potem na głowę. Ich pazury są ostre i mogłyby rozerwać jego kurtkę. Zdał sobie sprawę, że w ten sposób nie wróci do domu. I wtedy przypomniał sobie, że w kwiaciarni jest dział z pamiątkami, ten sam, w którym na stole stał bukiet tulipanów. Może właściciel miałby kartonowe pudełko?

Drzwi do sklepu były otwarte, ale światło w środku zgaszone. -“Przepraszam, ale to znowu ja. Szukam pomocy. Jeszcze minuta i się spóźnisz. Właśnie zamykałem. Chciałeś bukiet? Nie. Masz może kartonowe pudełko?

Sklepikarka uniosła brwi ze zdziwienia i zapaliła światło. Chłopiec ściskał dwie małe, mokre grudki. -“Proszę, pomóż mi. Nie mogę ich tak nieść. Masz dodatkowe pudełko na pamiątki? O mój Boże, gdzie je znalazłeś? Zdjąłem je z drzewa.

Babcia mnie o to poprosiła. Nie mogę wrócić do domu. -Widzę. Patrzę przez okno, gdzie zabrała cię babcia? To są czerwone, nie możesz ich zdjąć, przynoszą szczęście do domu. -Szczęście? Tak, to znak. Sklepikarz spojrzał na Olega ze zdziwieniem. -Co za różni ludzie żyją na tej ziemi.

Zwykły facet nigdy nie może dotrzeć do swojej ukochanej żony. Wszystko komuś pomaga… – pomyślała kobieta. Dopiero teraz zobaczyła, jak życzliwa była jego twarz… I męskie ręce, które zdjęły kocięta z jego ramion. -“Oczywiście, jest pudełko…” Halyna nie tylko przyniosła kartonowe pudełko z celi, ale także pomogła zrobić w nim dziury i zamknęła je na górze, aby zapobiec wydostaniu się kociąt. -Dziękuję bardzo.

I jeszcze raz wesołych świąt! Oleh skierował się do wyjścia i już miał chwycić za klamkę, gdy sklepikarz zawołał do niego: “Poczekaj chwilę, chłopcze. Jak masz na imię?” – Oleh. -Zapomniałeś o kwiatach, Olezhik. -Nie, nie zapomniałem…

– Źle mnie zrozumiałeś, nie potrzebuję pieniędzy. Weź bukiet. Galina wręczyła Olegowi fioletowe i białe tulipany. -Nie mogę tego zrobić. Mam trochę pieniędzy, resztę przyniosę jutro. Dobrze? Mogę to zrobić. I żadnego “dobrze”. Nie musisz mi niczego dawać teraz i przynosić jutro. To jest twoja żona. Ma wielkie szczęście, że ma męża, więc powiedz jej to.

-Dziękuję! W końcu Oleg skierował się w stronę domu. Galina patrzyła na niego przez długi czas za tym facetem o dobrym sercu, bukietem tulipanów i pudełkiem szczęścia… Oleg nie zadzwonił do drzwi, ale cicho otworzył drzwi kluczem. Yana usłyszała kliknięcie zamka i natychmiast wybiegła na korytarz. Na progu stał Oleg z bukietem kwiatów i dziwnym pudełkiem w rękach. -“Kochana, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i ósmego marca! Nareszcie jestem!” – Dziękuję, Olegu, to jest piękne!

Nigdy wcześniej nie widziałem tego koloru tulipanów. Szukałaś kwiatów po całym mieście? A co to za pudełko?” – zapytała zaskoczona Yana. “Zawiera szczęście” – powiedział nagle mężczyzna. Położył karton na sofie i otworzył go. Yana zajrzała do środka i sapnęła. Z jednego rogu patrzyły na nią i Olega cztery kocięta o niebieskich oczach z fioletowym odcieniem. -“Wszyscy jesteście tacy mokrzy! Tak, Oleg pierwszy się wykąpie, a potem dzieci” – powiedziała z radością kobieta. …Po całym dniu służby, spacerach po mieście i gorącej kąpieli Ołeh był rozgrzany.

-“Yana, położę się na godzinę…” “Oczywiście, musisz odpocząć. Kiedy się obudzisz, będziemy obchodzić święto. -Oczywiście! Są takie posłuszne! Kocięta siedziały cicho przy pudełku, w którym zostały przyniesione. Yana nie spieszyła się, pozwoliła im stopniowo się przyzwyczaić. Ale nie spieszyły się, jakby nie wierzyły, że to już ich dom. Oleh zasnął, a Yana kąpała kocięta szamponem i wycierała je ręcznikiem, gdy zadzwonił telefon.

Zadzwoniła jej starsza siostra Olya. -Jak się masz, siostrzyczko? Świętujesz? Jeszcze nie. Oleh miał ciężką zmianę. Wkrótce się obudzi i będziemy świętować. -Nudzisz się? Nie, wcale się nie nudzę. Mąż dał mi pudełko szczęścia. -Jakie szczęście?

Przyjdź jutro wieczorem i zobacz. -Twój Oleg jest niezłym wynalazcą. -Jest najlepszy! Było już późno, a Yana i Oleh siedzieli przy stole i popijali wino musujące. Ich rodzinną tradycją stało się wspólne świętowanie ósmego marca, a następnego dnia zapraszanie krewnych i przyjaciół. Obserwowali, jak nowi członkowie rodziny wprowadzają się do mieszkania. Dobrze odżywione, pachnące po kąpieli i puszyste kocięta przechadzały się pracowicie po pokoju.

A po drugiej stronie miasta, dwie dojrzałe, ale samotne kobiety również siedziały przy świątecznym stole z winem musującym. Obie miały dobrze prosperujące firmy i wznosiły kieliszki za ich sukces. Ale jedna z nich myślała o czymś innym – w tej chwili chciała, aby ktoś poszukał dla niej tulipanów w deszczu w całym mieście i podarował jej pudełko szczęścia…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *