Kilka miesięcy temu mój teść odziedziczył po swoim bracie dom na wsi. Jego brat zmarł, nie zostawiając żadnych dzieci. Z jednej strony cieszyłem się z jego szczęścia, ale z drugiej zacząłem myśleć, że może to nasza szansa na poprawę trudnej sytuacji mieszkaniowej.
Mieszkamy z żoną i dwójką małych dzieci w dwupokojowym mieszkaniu, co jest coraz bardziej problematyczne, zwłaszcza teraz, gdy nasze drugie dziecko ma zaledwie pół roku.
Wierzyłem, że teść, widząc nasze trudności, sam zaproponuje nam przeprowadzkę do odziedziczonego domu, albo przynajmniej zaoferuje, że on sam się tam przeprowadzi, a my dostaniemy jego obecne, większe mieszkanie. Ale tak mijał miesiąc po miesiącu, a od niego nie było żadnej sugestii.
Pewnego dnia, gdy byliśmy na obiedzie u teściów, zebrałem się na odwagę i zapytałem wprost o jego plany dotyczące odziedziczonego domu. Jego odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła i sprawiła, że poczułem się jeszcze bardziej załamany. Teść roześmiał się i powiedział:
– Dom na wsi jeść nie woła, niech stoi. Nie zamierzam się tam przeprowadzać ani sprzedawać. Wszystko zostanie tak, jak jest – odpowiedział.
Nie dowierzam, jak to możliwe, że ojciec mojej żony tak reaguje na naszą trudną sytuację. Nasze dzieci potrzebują więcej przestrzeni, a my – stabilizacji, której obecnie nie mamy. Kredyt hipoteczny nie wchodzi w grę, bo z naszymi skromnymi zarobkami bank na pewno by nam go nie udzielił.
Chyba nie pozostaje mi nic innego, jak zaakceptować tę bolesną prawdę – teściowie nie widzą i nie rozumieją naszych codziennych zmagań. Żyją w swoim świecie, nie licząc się z naszymi potrzebami.
Widzę też rozpacz w oczach żony. Oboje liczyliśmy na wsparcie od jej rodziców. Ona jest ich jedynym dzieckiem, dobrze im się wiedzie, więc nie rozumiem, dlaczego tak usilnie wzbraniają się, żeby wyciągnąć do nas pomocną rękę. Nie oczekuję, że wszystko za nas zrobią, nie oczekuję nawet pieniędzy, ale gdyby choć zdecydowali nam się oddać mieszkanie czy ten dom, to byłoby dla nas wybawieniem.
Cóż, jak widać, nie zawsze możemy liczyć na wsparcie tych, od których byśmy tego najbardziej oczekiwali. Szukamy innych możliwości, może poszukamy większego mieszkania na wynajem, ale przy moich zarobkach nie wiem, czy będzie to możliwe.