Mieliśmy z żoną napoleońskie plany na te wakacje: mieliśmy wyremontować kuchnię, a potem polecieć nad morze. Pewnie wszystko by się udało, ale zadzwoniła do nas teściowa. Teściowa miała nas odwiedzić, nawet nas o tym wcześniej nie informując. 12 czerwca zadzwoniła do mnie i “poprosiła”, żebym odebrał ją z dworca. Nigdy wcześniej nie miałem takiej niespodzianki.
Co mogłem zrobić, jak tylko pójść za nią? Wyjaśniła swój pochopny ruch, mówiąc, że chciała nas zaskoczyć. Byliśmy bardzo szczęśliwi, zwłaszcza ja, ale jej przyjazd nie pasował do naszych planów.
Remont trwał w najlepsze, a za dwa tygodnie mieliśmy lecieć nad morze. Jakże by inaczej! Teściowa przyjeżdżała do nas na całe wakacje! Od razu jej powiedziałam, że bilety już kupiliśmy i nie możemy ich zwrócić. Oczywiście nie zrozumiała, ale powiedziała, że możemy zwrócić bilety ze względu na moją mamę, ponieważ przyjeżdża do nas raz w roku.
Mimowolnie warknąłem na nią. Powiedziałem jej, że wiele sobie odmówiliśmy, aby jej wnuczka mogła mieć miłe wspomnienia z dzieciństwa. “Nigdy nie widziała morza, a my spieszyliśmy się, by pokazać jej, jak piękny i wielki jest otaczający ją świat. Popracuj jeszcze rok, a będziesz miał wakacje z córką.
A jeśli tak bardzo sprzeciwiasz się mojemu pobytowi w twoim domu, to zapłać za bilety powrotne.” – Ale to właśnie spodziewałam się usłyszeć od mojej ciotki. Powiedzieć, że byłam zszokowana, to mało powiedziane. Nic nie powiedziałem. Wsadziłem ją do samochodu, zawiozłem na stację kolejową, kupiłem bilety i odesłałem pierwszym lotem. Niedługo potem dokończyliśmy naprawę i całą rodziną pojechaliśmy w spokoju nad morze.
Możecie mi zarzucić, że jestem taki niegrzeczny, ale nie miałem nic do roboty. Musiałam to zrobić ze względu na córkę, bo ona już wiedziała, że lecimy nad morze samolotem i nie chciałam denerwować jej oczekiwań. Tak, ciotka była na nas zła, ale moja córka miała najlepsze wakacje w życiu.