Co słyszą pary na naukach przedmałżeńskich? “W pewnym momencie nie wytrzymałam”

Zaliczenie kursu przedmałżeńskiego jest w Kościele katolickim obowiązkowym elementem przygotowań do ślubu. Prowadzone przez kapłanów, psychologów bądź doświadczonych małżonków nauki mają w teorii pomóc narzeczonym w zrozumieniu wzajemnych potrzeb i istoty zawartego przed ołtarzem związku na całe życie. Jak wyglądają one w praktyce? Relacje kursantów są różnorodne.

Nauki przedmałżeńskie w Kościele katolickim – negatywne doświadczenia

W serwisie kobieta.wp.pl czytelniczki podzieliły się swoimi doświadczeniami związanymi z przebytymi kursami przedmałżeńskimi oraz naukami w katolickich poradniach. Jedna z internautek o imieniu Agata zrelacjonowała przebieg weekendowych spotkań z zakonnikami. Co wzbudziło w niej największe emocje?

– Nie dało się tego słuchać. Ale ja jestem też mocno uczulona na to, co Kościół pozwala sobie opowiadać. Padały stwierdzenia, że ludzie bez ślubu nie mają prawa być szczęśliwi, bo jest to zwyczajnie niemożliwe. Życie bez Boga jest marne, więc ludzie żyjący w związku bez ślubu – czyli bez Boga – nie mogą być szczęśliwi ani na krótszą, ani tym bardziej na dłuższą metę – opowiadała oburzona kobieta.

Kursantka dodała, że podczas nauk poruszano również kwestie dotyczące homoseksualizmu. – LGBT pojawiło się jako dziwactwo. To było absolutnie obrzydliwe. Tyle absurdów, ile wtedy usłyszałam… Brak mi słów – dodała czytelniczka.

Przygotowująca się do ślubu Dominika miała natomiast negatywne spostrzeżenia na temat lekcji przeprowadzanych w katolickiej poradni. Spotkanie z tamtejszym ekspertem, podczas którego rozmawiano na temat seksualności, naturalnego planowania rodziny i kalendarzyka jako formy antykoncepcji, nazwała “zupełną porażką”.

 – W pewnym momencie nie wytrzymałam i spytałam, co w wypadku, jeśli moje cykle są bardzo nieregularne albo gdy podczas owulacji mam największą ochotę na seks, ale powinnam powstrzymać się od niego, jeśli akurat nie chcę zajść w ciążę. Jedyną odpowiedzią były frazesy o zaufaniu Bogu i przyjęciu dziecka, które ten nam daje. Rzeczywiście, świetna metoda – oceniła kobieta, która uważa, że przekazywane w poradni informacje były “przestarzałe i nieprawdziwe”. Mowa szczególnie o rozpowszechnianiu teorii, według której przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych jest jednoznaczne z “fundowaniem sobie raka i bezpłodności”.

Pozytywne opinie o kursach przedmałżeńskich

Odmienne od wyżej opisanych kobiet zdanie na temat przydatności kursu przedmałżeńskiego ma czytelniczka Anna, która pobierała nauki w jednej z krakowskich parafii. Mimo że jest osobą wierzącą, była dość sceptycznie nastawiona do organizowanych dla narzeczonych spotkań. Na szczęście forma lekcji pozytywnie ją zaskoczyła.

 – Jesteśmy zachwyceni. Zupełnie normalne, ludzkie podejście. (…) Dowiedzieliśmy się wielu interesujących rzeczy o sobie, wykład, jak i ćwiczenia w trakcie zajęć były zajmujące, skłaniały do rozważań i zrozumienia swojej drugiej połówki. Ale też rozmawialiśmy o tym, jak chcielibyśmy, żeby wyglądało nasze małżeństwo czy wychowanie dzieci. I – tak podejrzewam – wiele par dzięki temu pierwszy raz poruszyło między sobą niektóre podstawowe tematy, o których nieraz się nie mówi – zaznaczyła zadowolona kobieta.

Na dość skrajne relacje z katolickich nauk przedmałżeńskich zwrócił uwagę jezuita Jacek Siepsiak. W rozmowie z serwisem kobieta.wp.pl duchowny przyznał, że przebieg i atmosfera panująca podczas kursu zależy od diecezji lub zakonu organizującego spotkania.

– To taka “podstawa programowa”, w której jest określona liczba spotkań i tematy bardzo ogólnie zarysowane, więc dużo zależy od prowadzących. Coraz częściej formuła jest warsztatowa, a prowadzącymi psychologowie czy pary, które zajmują się w całości tematyką małżeńską i relacyjną. Ksiądz ewentualnie omawia temat od strony teologicznej i prawnej – wyjaśnił kapłan.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *