Byłam świadkiem sceny w metrze, która sprawiła, że moje siedemdziesięcioletnie serce aż zaskoczyło. Siedziałam sobie cicho, owinięta w swoją starą, wełnianą chustkę, obserwując ludzi wokół. Moje dni są już długie i spokojne, ale lubię patrzeć, jak świat się kręci wokół młodych. I wtedy to się stało.
Na stacji wsiada młoda matka z malutkim dzieckiem na ręku, zmęczona – w jednej ręce dziecko, a w drugiej siatki pełne zakupów. W metrze, jak to w godzinach szczytu, ludzi więcej niż powietrza, ale ona stała tam, cicha i skromna, jakby nie chciała nikomu przeszkadzać.
Naprzeciw niej, na miejscu siedzącym, rozsiadł się młodzieniec, pogrążony głęboko w swoim telefonie, odcięty od reszty świata słuchawkami na uszach.
Widziałam, że nie reaguje na widok kobiety stojącej z dzieckiem. Rzucił na nią tylko krótkie spojrzenie, ale nie zrobił żadnego ruchu, by ustąpić miejsca. Nie mogłam tak patrzeć na tę sytuację, bo sama wychowałam piątkę dzieci i wiem, jak kobiecie jest ciężko. Szturchnęłam go i mówię:
– Chłopcze, ustąp matce z dzieckiem siedzenia. Twoje nogi jeszcze zdrowe, a ona ledwo stoi.
Odpowiedź młodzieńca zaskoczyła mnie nie mniej niż ją. Zamiast wstać, zadał mi pytanie pełne ironii:
– A pani co, sama nie może ustąpić?
Na co odpowiadam mu, że jestem chora, ledwo chodzę, a jadę jeszcze z sześć stacji.
Po czym zwrócił się do matki z dzieckiem:
– Pracuje pani po osiem godzin dziennie?
– Nie – odpowiedziała zmieszana.
– A może uczy się pani albo studiuje?
– Też nie, mam już trzydzieści lat.
– A może jest pani zmęczona, bo śpi pani po trzy godziny dziennie, żeby pogodzić pracę z nauką?
Ta matka już nic nie odpowiedziała, odwróciła głowę.
– No właśnie, dlatego obie panie pozwolą, że będę siedział dalej na swoim miejscu. A jeśli ktoś jest wyspoczywany, może wstać i matce ustąpić.
Wszyscy zastygli w ciszy, czekali chyba na moją reakcję, ale mnie zrobiło się niezręcznie i sama wstałam, żeby ta biedna matka usiadła.
Sama nie wiem, czy na starość to ja stałam się roszczeniowa, czy po prostu dzisiejsza młodzież jest niewychowana. Myślicie, że ten chłopak zrobił dobrze?