Jestem żoną mojego męża od 12 lat. Żyjemy dobrze, mamy wszystko, czego potrzebujemy, ale Bóg nie dał nam jeszcze dziecka. Często chodzimy do lekarzy, staramy się zrobić wszystko, abym mogła zajść w ciążę, ale to wciąż się nie udaje.
Dużo pieniędzy i czasu poświęciliśmy na leczenie, ale niestety wszystko na próżno. Początkowo chcieliśmy stanąć na nogi, zrobić karierę, kupić własny dom i poczuć się bezpiecznie. Myśleliśmy nawet o adopcji dziecka, ale wahaliśmy się. Niedawno poświęciłam dużą sumę pieniędzy na cele charytatywne i remont kościoła, myśląc, że Bóg wynagrodzi nam to i da dziecko. Nawiasem mówiąc, mój mąż jest ateistą, a ja próbowałam przywrócić go do wiary, ale to nie działało.
Mijały lata i jakoś wszyscy zapomnieli o dziecku. Mój mąż i ja zawsze żyliśmy zgodnie, żadne z nas nigdy nie dopuściło się zdrady. Będąc w Wiedniu, popełniłam duży błąd. Faktem jest, że musiałam wyjechać w podróż służbową na trzy dni, aby spotkać się z partnerami w sprawie współpracy.
Pojechaliśmy do Wiednia dużą grupą ludzi, którzy ze mną pracują. Transakcja, którą zawarliśmy, była małym sukcesem, więc cały zespół, łącznie ze mną, postanowił uczcić ten sukces. Wino i dobre towarzystwo zrobiły swoje, a ja byłam szczęśliwa z moim mężem…
Tak, po podróży służbowej zorientowałam się, że jestem w ciąży. Od lat staraliśmy się o dziecko, byliśmy już zrezygnowani. Wtedy, pierwszy i jedyny raz w życiu go zdradziłam i w taki sposób zaszłam w ciążę.
Oczywiście ten mężczyzna nie myśli o poważnym związku, tak samo jak ja. Żyjemy w różnych krajach, w różnych światach. Nie wiem, jak to się stało, ale stało się. Chciałabym urodzić dziecko, bo tak bardzo pragnę poczuć ten dar macierzyństwa! Ale jak mam o tym powiedzieć mężowi? Nie chcę milczeć całe życie, a jeśli powiem prawdę, ryzykuję utratą męża…