Czasami patrzysz i zastanawiasz się, jak wiele przeszli w życiu ludzie. Moja żona jest tego doskonałym przykładem. Przeszła w życiu bardzo wiele, ale nikomu o tym nie mówiła.
Zanim się pobraliśmy, moja żona była bardzo nietowarzyską dziewczyną. Myślałem, że muszę do niej z czasem dotrzeć, ale ona powiedziała mi, że po prostu ma problemy z komunikacją, dlatego tak się zachowuje. Nie zwracałem na to uwagi, prawdopodobnie myśląc, że po prostu nie miała przyjaciół w dzieciństwie i dorastała w samotności, ale wcale tak nie było.
Moja przyszła żona bardzo mało mówiła o sobie, nie dlatego, że mi nie ufała, ale po prostu niewiele mówiła. Sytuacja zmieniła się nieco po ślubie, stała się bardziej otwarta i towarzyska, a ja byłem niesamowicie szczęśliwy, że tak się zmieniła.
Potem gdy ponownie zapytałem ją, co było powodem jej zachowania na początku, opowiedziała mi, jak spędziła dzieciństwo. Okazało się, że teść i teściowa, których znałem, nie byli biologicznymi rodzicami mojej żony.
Żona miała zaledwie 5 lat, gdy wraz z całą rodziną uległa wypadkowi. Ola jako jedyna z rodziny przeżyła. PO wypadku zaczęła się jąkać. Moja przyszła żona spędziła trzy lata w domu dziecka i w tym czasie nie nawiązała żadnych przyjaźni, po prostu z nikim się nie komunikowała. Ten przerażający obraz zawsze miała przed oczami i nie mogła o tym wszystkim zapomnieć i żyć normalnie.
Jej życie nieco się zmieniło, gdy została adoptowana, ale nie potrafiła nawiązać kontaktu z rówieśnikami, a teściowie cieszyli się, że siedzi w domu i cały czas się uczy. Tak dotrwała do końca szkoły.
Ta historia wywołała łzy w moich oczach. Nie wiedziałem, że moja słodka, delikatna żona, która wydawała się być nieobciążona trudnościami życia, przeszła przez to wszystko, gdy była jeszcze dzieckiem. Postanowiłem, że zrobię wszystko, aby nasze życie było zawsze szczęśliwe. Dość już się wycierpiała.