Szwagierka z dziećmi zaczęła się u nas regularnie stołować i uważa to za normalne. A ja mam już tego dość

Od dłuższego czasu żona mojego brata, przychodzi do nas regularnie i to nie tylko z jednym, ale z trójką dzieci. Lidia pojawia się prawie codziennie, co jest dla mnie nie do przyjęcia. Za każdym razem wymyśla nowe powody, by się u nas zjawić. A ja mam już dość, że traktuje mój dom jak darmową jadłodajnię.

Kiedy wracam do domu z pracy, natychmiast zaczynam gotować obiad, a Lidia i jej dzieci są już obok. Po pracy mój mąż odbiera nasze dzieci z przedszkola, a ja muszę przygotować obiad dla ośmiu osób. Nie czuję się komfortowo, karmiąc gości jednym daniem, więc gotuję dwa. Oczywiście różnorodność potraw i dań mięsnych jest dla nas bardzo droga.

Wszystko byłoby w porządku, ale Lidka nawet nie oferuje żadnej pomocy podczas gotowania, nie poczuwa się do tego, żeby coś kupić, a na dodatek jej dzieci są głośne. Nie tylko jedzą u nas prawie codziennie, ale mają też tendencję do wybrzydzania. Wczorajsza zupa nie przypadła im do gustu, a po obiedzie zawsze chcą coś słodkiego na podwieczorek.

To trwa już od kilku miesięcy. Z czasem miałam tego dość. Mój mąż, widząc to zachowanie, zapytał mojego brata: Dlaczego Twoja rodzina zawsze przychodzi do nas na jedzenie? Czy Twoja żona nie umie gotować?

Udzielił mu zaskakującej odpowiedzi: Zazdrościsz nam jedzenia? Ona wie, jak gotować, ale nie gotuje. Dlaczego miałaby to robić, skoro Twoja żona i tak karmi wasze dzieci? U Was jest pysznie, wygodnie i za darmo.

Po tej odpowiedzi postanowiłam pokazać Lidii, że nie jestem ostatnią naiwną. Któregoś dnia pojechałam z dziećmi odwiedzić moją mamę. Nie musiałam długo czekać, żeby Lidka zadzwoniła.

– Gdzie jesteś, tak długo już na Ciebie czekamy? – powiedziała tonem pełnym pretensji.

– Pojechaliśmy odwiedzić naszą mamę, a co się stało? – zapytałam niewinnie.

Mama, gdy się dowiedziała, co zrobiłam, oskarżyła mnie o skąpstwo. Nie mogła zrozumieć, co to dla mnie za różnica ugotować trochę więcej jedzenia i podzielić się z najbliższą rodziną. – Kiedyś wszyscy sobie pomagali – powiedziała z wyrzutem.

Teraz zastanawiam się, czy powinnam prosto z mostu powiedzieć szwagierce, że nie będę gotowała obiadów dla niej i jej dzieci i żeby nie odwiedzała nas w porze obiadowej. Boję się, że cała rodzina będzie uważała mnie za skąpą i mało rodzinną, a ja po prostu mam dość roli darmowej kucharki.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *