Miałem szczęśliwe dzieciństwo i wszystko, co mogłem sobie życzyć. Jako jedyne dziecko moich rodziców, nigdy niczego mi nie brakowało. Moi rodzice mieli prestiżowe zawody, zarabiali sporo pieniędzy, więc żyliśmy w dostatku i mogliśmy pozwolić sobie na luksusowe życie.
Chociaż nie miałem rodzeństwa, miałem wielu krewnych. Moi rodzice bardzo mnie kochali i byli dobrymi ludźmi. Jednak rodzina często pożyczała znaczne sumy pieniędzy od nich i nie spieszyli się z ich zwrotem. Pewnego dnia idealne życie się skończyło…
Kiedy skończyłem 14 lat, moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym i zostałem sierotą. Musiałem trafić do Domu Dziecka. W ogóle nie chciałem tam jechać i postanowiłem zadzwonić do krewnych, żeby ktoś zabrał mnie do swojego domu. Żadna z wielu życzliwych osób, które kiedyś tak chętnie nas odwiedzały, nie uznała za stosowne mnie adoptować i po prostu mnie odrzuciła. Byli nawet tacy, którzy nie chcieli nawet odebrać telefonu.
Wujek Paweł, elektryk uratował mnie przed pójściem do sierocińca. Nie był moim krewnym. On i jego żona szybko się mną zaopiekowali i pojechałem do ich nowego domu, gdzie czekał już na mnie ich syn, mój młodszy brat Marek. Nie cieszyliśmy się takim bogactwem jak moi zmarli rodzice, ale mieliśmy wystarczająco, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby.
Paweł i Marysia pracowali dzień i noc, żebyśmy z bratem mogli się jak najlepiej ubrać i chodzić do najlepszej szkoły w mieście. Teraz oni i Marek stali się moją rodziną. Nie wiem, co by było, gdyby któreś z rodzeństwa moich biologicznych rodziców mnie przygarnęło.
Dziś jestem dorosłym mężczyzną, pracuję w prestiżowej firmie i zarabiam ponadprzeciętną pensję. Utrzymuję się sam i pomagam wujkowi i cioci. Niedawno kupiłem im dom samochód i zabrałem nad morze. Zasługują na to bardziej niż ktokolwiek inny.
Co ciekawe, kiedy wszystko zaczęło mi się układać, przypomnieli sobie o mnie moi krewni. Kiedy zdali sobie sprawę, że wszystko jest ze mną w porządku, zaczęli do mnie dzwonić i pytać, co u mnie. Nawet Ci, którzy nigdy nie odebrali telefonu, gdy potrzebowałem pomocy. Zdenerwowałem się i powiedziałem im, żeby zapomnieli mój numer telefonu i przestali mi przeszkadzać.
Teraz mam rodzinę, która nie opuściła mnie w potrzebie i jestem im bardzo wdzięczny za uratowanie mnie z sierocińca. Bo gdyby nie Paweł i Marysia nie wiem, jak potoczyłoby się moje życie.
Dziękuję, moi Drodzy Rodzice.