Nasza babcia była bardzo łakoma, ale wszyscy się do tego przyzwyczaili. Jeśli przychodziliśmy do niej w odwiedziny, natychmiast chowała wszystkie wazony ze słodyczami lub ciastkami. I nalewała nam bardzo cienką herbatę, więc woleliśmy pić zwykłą wodę.
Zawsze przynosiliśmy babci smakołyki, myśląc, że postawi je na stole, ale nie, chowała wszystkie słodycze. Było bardzo źle, więc nikt nie przychodził do jej domu w wielkie święta.
A kiedy nas odwiedzała, pod koniec wieczoru prosiła, żebyśmy zapakowali jej kawałek ciasta, kebaba albo nawet kiełbasę i ser. Wszyscy jej to dawaliśmy, ale wszyscy wiedzieliśmy, że babcia nie miała problemów z pieniędzmi.
Po prostu była bardzo skąpa, nikomu nie pożyczała pieniędzy i bardzo trudno było ją przekonać. Z wiekiem te cechy stały się w niej głęboko zakorzenione. Miała 83 lata, kiedy zaczęła czuć, że nie zostało jej wiele.
Wtedy nakazała wszystkim, aby nikt nie ważył się myć jej ciała po jej odejściu. Wkrótce potem moja babcia zmarła. Wszyscy pamiętaliśmy o jej rozkazie i ostatnim życzeniu, ale to nie było ludzkie.
Ale to był rytuał, nie wymyśliliśmy go, musieliśmy go przestrzegać. Nawet ksiądz tak powiedział… Co więcej, nikt nie może powiedzieć na pewno, czy moja babcia była zdrowa na umyśle w ostatnich dniach. Postanowiliśmy dokonać ablucji.
Kiedy zdjęli jej ubranie, wszyscy byli zaskoczeni. Moja babcia była pokryta pieniędzmi. Nie byle jakimi pieniędzmi, ale dużymi banknotami, miała przy sobie cały zwitek pieniędzy. Innymi słowy, nigdy nie dała nikomu ani grosza przez całe swoje życie, nawet jeśli któreś z jej dzieci potrzebowało pieniędzy na operację, nadal by im ich nie dała.
Chciała zabrać wszystko ze sobą do grobu, zamiast pomóc swoim dzieciom i wnukom przed śmiercią. Nikt z nas nie odważył się wziąć pieniędzy. Jeśli babcia zdecydowała, że nie dostaniemy jej pieniędzy, to niech tak będzie. Nawet ich nie tknęliśmy.