W naszej pracy była dziewczyna, Elena. Była skromna i cicha. Rzadko z kimkolwiek rozmawiała i rzadko chodziła z nami na imprezy firmowe. Pewnego dnia przyszła do pracy nieco spóźniona i dopiero w pracy zauważyła, że zapomniała w domu kilku bardzo ważnych dokumentów.
Pobiegła do domu i zastała męża w ramionach innej kobiety na łóżku. Olena nie skarżyła się. Powiedziała, że przyszła po dokumenty i wychodzi. W pracy Olena starała się nie okazywać emocji. Często chodziła do toalety, żeby się wypłakać i żeby nikt w biurze nie zauważył jej łez.
Po pracy mąż spotkał ją przy wyjściu z ogromnym bukietem kwiatów i zaprosił żonę do restauracji. Olena nie chciała rozliczać ich związku przy wszystkich, nie chciała też rozmawiać o romansie, bo wszystko było jasne. Chciała po prostu zapomnieć o incydencie, a restauracja była dobrą opcją.
W domu Olena nie spała w miejscu, w którym zdradzał ją mąż, spała na kanapie, a rano obudził ją aromat jej ulubionych naleśników z masą czekoladową, bananem i truskawkami. Zauważyła też pudełko z prezentem, w którym prawdopodobnie znajdowała się biżuteria, ale Olena nawet nie tknęła śniadania ani pudełka.
Poszła do pracy, a po pracy wróciła do domu, spakowała swoje rzeczy i pojechała do mieszkania, które wraz z mężem planowali wyremontować. Nie było idealne, ale dało się w nim żyć. W domu Olena nieustannie otrzymywała telefony i listy od męża z przeprosinami.
Pomimo nikczemnego czynu, bez względu na to, jak trudno było to zrozumieć, kochał swoją żonę i nie był gotowy jej stracić. Po dłuższym namyśle Olena postanowiła dać mężowi drugą szansę i uratować rodzinę. Nie pomyliła się w swoim wyborze.