Stałem przy ladzie piekarni i wybierałem najtańsze produkty. W zeszłym miesiącu zostałam zwolniona z pracy i do tej pory nie udało mi się znaleźć nowej. Nie chciałem prosić rodziców o pieniądze, więc starałem się radzić sobie sam.
Od 7 lat mieszkam sama w mieście i pomagam rodzicom na wsi jak tylko mogę, wysyłając im pieniądze. Kupiłem najtańszy chleb, herbatniki i śmietanę.
Wyszedłem ze sklepu w mniej więcej normalnym nastroju. Ale wtedy przede mną gwałtownie przeszedł młody mężczyzna, dotknął mnie ramieniem, paczka wyślizgnęła mi się z rąk i wpadła prosto w kałużę.
Widząc moją ostatnią nadzieję moczącą się w kałuży, prawie krzyknęłam, odwróciłam się gwałtownie do mężczyzny i pchnęłam go mocno w ramię. Facet odwrócił się do mnie ze zdziwieniem.
Widziałam po jego twarzy, że początkowo chciał powiedzieć coś ostrego, ale widząc łzy w moich oczach, musiał zmienić zdanie. Jego wzrok powoli opadł na kałużę. -“O co się martwisz? To nic wielkiego, zwrócę ci pieniądze!
Z jakiegoś powodu, po tym jak to powiedział, poczułam się upokorzona i nagle, nawet jak na mnie, zaczęłam płakać. Facet był jeszcze bardziej zakłopotany. -“Czy coś ci się stało? Przepraszam, nie chciałem cię skrzywdzić… Hej, mogę cię odprowadzić do domu?
Mój samochód jest niedaleko. Oleksiy uspokoił mnie, kupił dwie torby pysznego jedzenia i odprowadził do domu. Kto by pomyślał, że spotkanie miłości mojego życia będzie mnie kosztować bochenek chleba, ciastka i śmietanę?