Ta historia wydarzyła się, gdy moja wnuczka, Violeta, miała pięć lat. Ona i jej rodzice mieszkają w stolicy.
Ja i moja żona mieszkamy w innym mieście, a rodzice mojej synowej w zupełnie innym kraju. Nasza dziewczynka jest specyficzna. Dla chłopców jest chłopczycą, dla dziewczyn gadułą, dla obcych kobietą z wyższych sfer.
W tym czasie nie wymawiała litery “l”. Logopeda uspokoił rodziców – “to związane z wiekiem”. To jest całe tło. Reszta historii pochodzi od mojej synowej. Chcieliśmy z mężem wspólnie świętować naszą rocznicę ślubu. Ale gdzie zabrać dziewczynę?
Przypomniałem sobie o krewnej, z którą jestem stosunkowo blisko. Jest samotną kobietą po pięćdziesiątce. Obiecaliśmy zapłacić jej pięć tysięcy. Zgodziła się siedzieć z naszą córką przez cztery godziny. Przyprowadziliśmy do niej Violetę. Córka natychmiast zwróciła się do “pani”.
Zdjęła sandały, ostrożnie położyła je na wieszaku na buty i zapytała: “Gdzie mam powiesić czapkę?” “Och, moja droga!” Margarita Grigoriewna była wzruszona, wzięła czapkę i powiesiła ją na haczyku wieszaka na ubrania. Violeta weszła do pokoju i usiadła na kanapie.
“Oprócz pieniędzy za pracę, daliśmy jej jeszcze tysiąc, na wypadek, gdyby dziewczyna czegoś chciała.” “Idźcie, idźcie. Poradzimy sobie z tą wspaniałą dziewczyną”, gospodyni wyprowadziła nas z domu. Około piątej pojechaliśmy odebrać Violetę.
Nasza córka otworzyła nam drzwi. To nas zaalarmowało. Poszliśmy do przodu, a tam, jak mówią, był obraz olejny. Margarita Grigoriewna półleżała na sofie, na głowie miała mokry ręcznik, obok butelkę Corvalolu, a w rękach szklankę wody.
“Co się stało?” – zdziwiliśmy się. “Przyniosła lody, ale nie wesz! – Jak śmiecie przyprowadzać do mnie podłą dziewczynę!” oburzyła się gospodyni słabym głosem.
– Łyżka, Margarita Grigoriewna, dziewczyna poprosiła o łyżkę. Ona nie wymawia “l” w naszym języku. Gospodyni wybałuszyła oczy, po czym zaśmiała się wesoło z tej wpadki.