– Zadzwoniłam i zamówiłam sprzątanie trzypokojowego mieszkania – mówi Małgorzata – Właścicielka mieszkania to straszna brudaska, więc i mieszkanie jest w strasznym stanie. Pracownik firmy podał mi kwotę, od której prawie rozbolała mnie głowa, chociaż wiedziałam, że za to przedsięwzięcie trzeba będzie zapłacić okrągłą sumkę. Mieszkanie jest tak zaniedbane, że nie może się obejść się bez użycia profesjonalnych środków czystości. Powiedziałam, że to prezent dla teściowej na urodziny – niech kobieta przynajmniej raz w życiu zobaczy, co oznacza czystość.
Małgorzata jest żoną syna Janiny od ośmiu lat, a ich relacje od początku były spokojne i bezkonfliktowe. Może powodem było to, że nigdy nie mieszkały razem, a może to, że teściowa jest po prostu miłą osobą, która nie zamierza się wtrącać w nie swoich spraw.
– Teściowa od pierwszego dnia była dla nas miła i sprawiała wrażenie, że serce by nam nawet oddała, jeśli to by sprawiło, że bylibyśmy szczęśliwi! – dzieli się szczegółami Małgorzata – Oferuje nam w każdej sytuacji swoją pomocną dłoń i służy radą. Kiedy zdecydowaliśmy się na kredyt hipoteczny po ślubie, aby kupić własne mieszkanie, to ona wszystkie swoje oszczędności podarowała nam mówiąc, że nie ma więcej, ale może tyle nam pomoże. Dała nam wtedy prawie 250 tysięcy złotych!
Dzięki jej pomocy młodzi ludzie mogli kupić piękne dwupokojowe mieszkanie w nowym budownictwie pod Warszawą. Oczywiście bez kredytu nie poradzili by sobie, ale jego kwota była niewielka, dlatego szybko go spłacili.
Mimo tych sympatycznych relacji Janina nie zapraszała do siebie synowej przez bardzo długi czas.
– Jakoś pewnego dnia Janina źle się poczuła i została przewieziona karetką do szpitala – mówi Małgorzata – Zadzwoniła do mnie i powiedziała, żebym kupiła jej szlafrok, a także kapcie i koszulę nocną. Trochę jej prośba mnie zaskoczyła, bo to wszystko można było przecież zabrać w domu.
Tego dnia mąż Małgorzaty zabrał ją wcześniej z pracy i razem poszli na zakupy. Małgorzata kupiła teściowej koszulę nocną i kapcie, ale nigdzie nie mogła znaleźć szlafroku w rozmiarze teściowej. Po obejściu kilku sklepów postanowili wpaść do domu teściowej i stamtąd wziąć szlafrok. Wojtek miał klucz do mieszkania matki, więc młodzi bez problemu do niego weszli.
– Jeśli miałabym powiedzieć że to, co tam zobaczyłam mnie zszokowało, to bym skłamała. Nigdy nie twierdziłam, że jestem pedantką bo zdarza się, że podłoga w mieszkaniu nie jest myta przez tygodnie, rzeczy leżą rozrzucone po całym mieszkaniu, a naczynia zostają na jakiś czas w zlewie, ale to nic w stosunku do tego, co działo się w mieszkaniu teściowej! U niej na czarnej od brudu podłodze wydeptane były ścieżki, z sufitu zwisała pajęczyna, której towarzyszyła wieloletnia warstwa kurzu, a w dodatku wszędzie walały się jakieś rzeczy. Potem zrozumiałam dlaczego prosiła, żebyśmy kupili jej szlafrok.
W tym całym bałaganie nie udało nam się go znaleźć, więc musieliśmy jechać po niego na drugi koniec miasta. Kiedy przywieźliśmy rzeczy Janinie, to nawet słowem nie zająknęliśmy się na temat stanu jej mieszkania. Ta sytuacja miała miejsce krótko po naszym ślubie, bo teraz teściowa nie wstydzi się swojego bałaganu i zaprasza nas w odwiedziny. Nigdy nie próbuję chociażby trochę uprzątnąć przed naszymi odwiedzinami i dąsa się, kiedy niechętnie do niej przyjeżdżamy.
– Nie ma nawet gdzie usiąść – mówi Małgorzata. – Po prostu przerzuca rzeczy z jednego krzesła na drugie i mówi, że przecież można sobie tutaj usiąść. Dopóki nie mieliśmy dzieci, to było to jeszcze pół biedy, ale po urodzeniu dziecka powiedziałam jej, żeby sama do nas przyjeżdżała.
Janina jest zawsze gotowa zająć się dzieckiem, kiedy poprosi ją o to synowa, bo chce zrobić zakupy spożywcze albo iść do do fryzjera. Teściowa bardzo kocha swoją wnuczkę dlatego nalega, aby rodzice ją do niej przywieźli i pozwolili zostać na noc.
– Ja teściowej spokojnie tłumaczyłam, że przed przyjściem dziecka dobrze byłoby posprzątać, ale ona nie reagowała na moje słowa. Nie rozumiem w ogóle tej sytuacji, tym bardziej patrząc na męża, który jest zupełnie inny niż matka – sam sprząta, myje podłogi i układa rzeczy, nawet brudnego kubka przy komputerze nie zostawi.
Ostatnio teściowa miała urodziny i z reguły małżeństwo dawało kobiecie pieniądze na urodziny, ale tym razem Małgorzata postanowiła dać teściowej w prezencie… sprzątanie mieszkania.
– Wręczyliśmy teściowej kopertę z kuponem o wartości jednego sprzątania na prezent. Nie powiedzieliśmy nikomu, co jest w kopercie, ale jak się potem okazało, Janina była tym prezentem obrażona. Zapytała mnie wtedy: „myślisz, że mam bałagan?”. Teraz szlocha od kilku tygodni i nawet nie odbiera telefonu kiedy do niej dzwonimy.
A jak Wy myślicie, czy synowa naprawdę nie powinna się wtrącać w życie teściowej? A może Jannia obraziła się niepotrzebnie?