Wiktor i ja poznaliśmy się, gdy miałam 17 lat. On był 5 lat starszy. Od urodzenia mieszkał w mieście, a ja niedawno sprowadziłam się ze wsi, ale nie wpłynęło to na porozumienie między nami. Początkowo byliśmy dobrymi przyjaciółmi, a potem zostaliśmy parą. Rok później urodziło się nasze dziecko.
Po porodzie musiałam wrócić do domu na wieś, ponieważ nie można było mieszkać z dzieckiem w internacie. Wiktor chciał skończyć naukę, zanim pójdzie do pracy i rozwiąże nasz problem mieszkaniowy. Nie przeszkadzało mi to, choć wszyscy krewni i znajomi ze wsi mnie potępiali. Ale przecież nie zrobiłam nic złego!
Nie poddawałam się!
Wiedziałam, że nie mogę odpuścić, ponieważ muszę być silna dla syna. Poświęcałam mu każdą minutę, a kiedy był starszy, ja wróciłam do szkoły. Przez cały ten czas nikt mi nie pomagał. Rodzice, chociaż pozwolili nam ze sobą mieszkać, nie brali udziału w życiu wnuka. Musiałam przystosować się roli samotnej matki.
Początkowo Wiktor codziennie dzwonił i interesował się nami, ale potem zniknął. Chciał poczuć się młody i wolny i spotykać z różnymi dziewczynami. Porzucił nas… Najpierw się załamałam. Nie mogłam jeść i spać, a w gorszych chwilach myślałam o odebraniu sobie życia. Ale nie potrafiłam zostawić mojego synka! Żyłam tylko dla niego.
Było mi bardzo ciężko, ale wiedziałam, że muszę jeszcze trochę pocierpieć i w końcu będzie łatwiej.
Obecnie kończę 40 lat.
Mój syn jest już dorosły. Był w wojsku, uzyskał wyższe wykształcenie i ożenił się. Wychowałem prawdziwego, wspaniałego mężczyznę! Mam dwie wnuczki, przy których staram się pomagać, jak mogę – często zabieram dziewczynki do siebie.
I naprawdę jestem bardzo szczęśliwa! Wszystkie urazy i trudności pozostały za mną. Postanowiłam świętować moje 40-ste urodziny w wąskim gronie rodzinnym. Gdy tylko usiedliśmy przy stole, zadzwonił dzwonek do drzwi.
Otworzyłam – na progu stał Wiktor z prezentem i kwiatami. Nie krzyczałam, tylko zaprosiłam go do stołu.
-Poznajcie! Oto dziadek Wiktor! – przedstawiłam go rodzinie.
Syn rzucił mi pytające spojrzenie, a potem przytulił ojca. Wyglądali bardzo podobnie, więc nie miał wątpliwości, że mężczyzna jest jego tatą.
To był udany dzień, świetnie się bawiliśmy! Nikt nie robił żadnych wyrzutów, ani oskarżeń. Ojciec z synem rozmawiali o czymś na uboczu, ale nie wtrącałam się. Uznałam, że zasługują na prywatność. Jedno było pewne – mój syn był taki jak ja i potrafił wybaczać ludziom.
Wiktor poprosił mnie o ponowne spotkanie bez dzieci. Odmówiłam. Chcę, żeby mój syn miał ojca, ale ja nigdy nie będę miała relacji z tym człowiekiem. Nie ma już dla niego miejsca w moim życiu.