Czy nie chcesz pomóc siostrze? Ciężko jej po rozwodzie, – skarżyła się matka.

— Nie chcesz pomóc siostrze? Jest jej ciężko po rozwodzie — skarciła matka.

Dwie siostry siedziały przy okrągłym stole w domu rodzicielki, znosząc jej utyskiwania.

— Twój Marek to prawdziwy nieudacznik! — nie owijając w bawełnę, stwierdziła Halina Kowalska. — Na budowie haruje, a do domu przynosi grosze!

— Mamo, sześć tysięcy złotych to dla ciebie już nie pieniądze? — warknęła młodsza córka, Kinga.

— Mnie w ogóle nie obchodzi. Ważne, żeby cię utrzymywał — kobieta zacisnęła usta z irytacją.

— Przecież utrzymuje! — zmarszczyła brwi dziewczyna.

— Nie widzę! Wczoraj pożyczyłaś ode mnie pięćset złotych — przypomniała Halina. — Nie potrafi cię wykarmić, więc się rozwódź! Szukaj kogoś, kto da ci dostatnie życie! A do tego… sam look go zdradza. Czapka mu odbiła.

— Mamo, chyba przesadzasz — odezwała się milcząca dotąd Alicja, stając po stronie siostry.

— Czy ja kłamię? Nondescriptowy, rudy, jeszcze sepleni — zaśmiała się szyderczo, przewracając oczami. — Kinga, zasługujesz na lepszego. Rozwód, póki czas!

— Mamo, Marek ma złote rączki. A wygląd to nie wszystko — broniła go Alicja, widząc presję na siostrę. — Jeśli liczy się majątek, ma mieszkanie, samochód… i kocha Kingę, to widać.

Halina zacisnęła wargi, patrząc z pogardą na starszą córkę.

— Sama jesteś singielką po trzydziestce, więc nie udzielaj rad! — odcięła się. — Za dekadę będziesz łapać się każdego…

Kinga słuchała w milczeniu, spoglądając obojętnie na bliskich.

— Zachwala go… Mieszkanie w bloku z wielkiej płyty, grat z PRL-u — warknęła Halina. — Wstyd się przyznać!

— Kinga, co ty o tym myślisz? — Alicja zwróciła się do siostry.

— Nie wiem… Może mama ma rację — bąknęła dziewczyna, która nagle przestała bronić męża. — Marek kazał mi szukać pracy…

— Widzisz?! — Halina załamała dłonie. — Co będzie dalej?

— Dlaczego Kinga nie ma pracować? Mało kto dziś stać na utrzymywanie żony — zauważyła Alicja.

— Czemu go tak zawzięcie bronisz? Podkochujesz się? — matka wpiła wzrok w córkę.

— Boję się, że zrujnujesz siostrze życie — odparła spokojnie.

— To nie twoja sprawa! — warknęła Halina. — Kinga zasługuje na więcej. Gdyby ją kochał, dałby jej wszystko. Nawet wyglądu mu brak…

Kinga, zasłuchana, chłonęła każde słowo.

Wkrótce zaczęła atakować Marka.

— Myślisz, że zarabiasz wystarczająco? — spytała go pewnego wieczoru.

— Normalnie. Dlaczego?

— Nie zgadzam się — pokręciła głową. — Zmień pracę.

— Po co? Jest okay.

— Mnie nie! — odcięła się. — Mieszkanie jak klitka, grat… Wstyd przed sąsiadami!

— Dziwne. Wcześniej ci pasowało — zmarszczył brwi.

— Nic się nie zmieniło. Po prostu przestałam się oszukiwać — wydukała.

— Świetnie — mruknął, sądząc, że temat umarł.

Lecz Kinga, podpuszczana przez matkę, nie ustępowała.

— Zaczyna mnie wkurzać twoje marudzenie — warknął. — Nie mogę ci pomóc.

— Chcę męża, który się rozwija, a nie stoi w miejscu!

— Przepraszam, że nie spełniam oczekiwań! — rzucił zimno, otwierając szafę z jej rzeczami. — Pakuj się!

— Gdzie mam iść?

— Tam, gdzie znajdziesz apartament i mercedesa — odparł. — Nie pozwolę, byś żyła z frajerem. Na pewno znajdziesz kogoś lepszego.

Halina pierwsza dowiedziała się o wyrzuceniu Kingi.

— A to drań! Trzeba było z nim nie wiązać się! — lamentowała, złorzecząc zięciowi.

— Tylko prosiłam, by się starał — szlochała Kinga.

— Cham i tyle! Znajdziesz lepszego, a on będzie żałował! — pocieszała ją matka.

Kinga zamieszkała w dawnym pokoju.

— Co teraz? — spytała Alicja, wezwana przez Halinę.

— Nic. Znajdę bogatszego od Marka — odparła Kinga.

— Daj jej odpocząć! — warknęła Halina.

Po dwóch miesiącach utrzymywania córki, Halina wezwała Alicję.

— Nie pomożesz siostrze? — spytała z wyrzutem.

— W czym?

— Finansowo. Ciężko nam.

— Po co namawiałaś ją do rozwodu? — Alicja wypaliła. — Sama sobie winna.

— Co?! — Halina przyłożyła dłoń do serca. — Marek to tchórz i głupek! Wynoś się stąd!

Na krzyk wyszła Kinga, ręce w biodra.

— Bronisz tego, kto cię zdradził?

— Sama jesteś sobie winna! Mniej słuchaj matki…

— Uczysz mnie? Sama stara panna! — wrzasnęła.

Alicja pokręciła głową i wyszła. Nie miała ochoty dłużej słuchać histerii. Podobnie jak Kinga i Halina — one też nie pragnęły kontaktu.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *