– Jesteś pewna? głos mężczyzny drżał z ledwie stłumionej wściekłości. – Czy jesteś całkowicie obojętny na nasz związek? Nasze przyszłe dziecko? Jesteś egoistką, jakiej światła nie widziałeś! Jak możesz tak manipulować moimi uczuciami? Dlaczego ciągle muszę to wszystko znosić?
Lera powoli otworzyła oczy. W gardle wyschło tak bardzo, że wydawało się, że ktoś pocierał go papierem ściernym przez całą noc. Z trudem uniosła się na łokciach i rozejrzała się. Okazało się, że jest w szpitalnej sali. Głowa pękała z bólu. Współlokatorka, widząc, że Lera odzyskała przytomność, wstała z łóżka.
– Zaraz wezwę pielęgniarkę-powiedziała.
– Gdzie jestem? Lera powiedziała słabo.
– W szpitalu-odpowiedział czyjś głos. Odwracając głowę, Lera zobaczyła krótko strzyżoną dziewczynę o ciemnych włosach, która patrzyła na nią z wyraźną pogardą i odrobiną smutku. – Tu jest sprawiedliwość? Niektórzy od lat są leczeni z powodu niepłodności, a inni dostają wszystko na talerzu. I nawet tego nie doceniają.
– Masza, nic nie wiesz o jej sytuacji – próbowała interweniować trzecia dziewczyna.
Wydawało się, że dźwięki dochodzą ze wszystkich stron. Z trudem skupiając wzrok, Lera zdała sobie sprawę, że na oddziale są cztery łóżka. Na jednym z nich leżała Masza, która najwyraźniej od razu jej nie lubiła. Przy oknie siedziała inna dziewczyna, udając, że z pasją czyta książkę.
– Ira, co mogło jej się stać? Ludzie tacy jak ona nie powinni się rozmnażać-kontynuowała Masza.
Lehre poczuł się źle. Nudności zbliżyły się do gardła, a łzy spłynęły po policzkach. Przypomniała sobie, co się stało. Po zauważeniu telefonu na stoliku nocnym wzięła go w ręce. Nieodebrane połączenia od mamy, od koleżanek. Ale ani jednego od Olega. Przygryzając wargę do krwi, otarła łzy. W tym momencie na oddział weszła młoda kobieta w fartuchu medycznym.
– Dobry wieczór. Jak się czujesz? – co? – spytała lekarz.
– Bardzo chcę pić. Co się stało?
– Przewieziono Cię karetką. Było ciężkie krwawienie.
Lekarz zaczął coś wyjaśniać, ale obfitość terminów medycznych tylko potęgowała zawroty głowy. W głowie kręciło się jedno pytanie, którego Lera nie mogła znieść i zadała głośno:
Czy kiedykolwiek będę mogła mieć dzieci?
Lekarz zmarszczył brwi, dokładnie badając dokumenty. Jej twarz pozostała nieprzenikniona. Masza prychnęła głośno i wyzywająco odwróciła się do okna.
– Na razie skupmy się na przepisanym leczeniu, dobrze? – delikatnie zasugerowała lekarz.
Lera powoli skinęła głową. Boże, co ona zrobiła? Tylko Oleg był winny wszystkiego. Poznała go przypadkowo na koncercie. Wymienili numery i zaczęli korespondować. Po chwili zaprosił ją na randkę. A potem jeszcze jedno i jeszcze jedno.
Po sześciu miesiącach związku dowiedziała się prawdy: Oleg jest żonaty. Tego dnia robiła śniadanie, a on brał prysznic. Kiedy zadzwonił jego telefon, na ekranie pojawiło się słowo “żona”. Lera zamarła, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Żona?
Kiedy Oleg wyszedł spod prysznica, czekała na niego wyjątkowo nieprzyjemna rozmowa. Nie zaprzeczył faktowi małżeństwa. Lehre zaczął ciężko oddychać. Krzyczała, płakała, rzucała w niego wszystkim, co było pod ręką:
– Jak mogłeś mnie tak oszukać? Więc jedziesz w podróż służbową? Do rodziców? Chcesz zrobić ze mnie idiotkę?
– Kochanie, nie jest tak, jak się wydaje. Po prostu nic nie rozumiesz — próbował się usprawiedliwić.
– Co mam rozumieć? Wyjaśnij mi!
Nie mogąc tego znieść, Oleg opadł na krzesło, a łzy spłynęły mu po policzkach. Z tego obrazu Lera prawie straciła uczucia. Dorosły mężczyzna szlochał jak dziecko. Nie mogąc tego znieść, podeszła, usiadła obok i przytuliła go:
– Powiedz mi wszystko. Coś wymyślimy.
– Co powiedzieć? Byłem młody i głupi. Żonaty w locie, co ukryć? A żona to prawdziwa bzdura. Manipuluje dzieckiem. Mówi, że wyjedzie do rodziców i nigdy więcej nie zobaczę córki. Mieszkają daleko, a ona naprawdę to zrobi.
– Co zamierzasz zrobić? – co? – spytała Lera, starając się powstrzymać emocje.
– Nie wiem-wykrzyknął zdesperowany Oleg. – Kocham Cię! Ale po prostu nie mogę być przy niej, to nie do zniesienia. Nie mam jednak możliwości zerwania. Musisz zrozumieć, że jest prawdziwym moralnym dziwakiem!
– Dlaczego nie pozwiesz? Pozbawić ją praw rodzicielskich?
– Poważnie myślisz, że to możliwe? Jest wspaniałą aktorką. Spróbuj udowodnić, że jest złą matką.
Lera mu uwierzyła, litowała się nad nim, starała się zrozumieć. Czas mijał, ale im dalej, tym częściej zadawała sobie pytanie: “co dalej?”Dziecko miało zaledwie cztery lata. Czy ona będzie czekać do jego dorosłości? Jednak Oleg coraz rzadziej mówił o ich wspólnej przyszłości, stawał się drażliwy i oskarżał ją o niezrozumienie.
Wszystko zmieniło się tydzień temu. Rano, kiedy jadła śniadanie, poczuła, że szynka na talerzu pachnie nieświeży. Przez chwilę patrzyła na różowy plasterek, a potem rzuciła się do toalety. Z trudem odzyskała przytomność i poszła do pracy. Była mętna od zapachów jedzenia. Koleżanka ania zauważyła jej bladość i zapytała, co się stało.
– Nie wiem-wzruszyła ramionami Lera. – Coś dziwnego. Mam mdłości, kręci mi się w głowie. Może Alevtina znowu przesadziła z perfumami.
— Dziwne. Z niej ledwo zauważalny zapach bzu. Słuchaj, może ty tego … – uśmiechnęła się znacząco ania.
– Jakiego”tego”?
– Czyż nie jest w ciąży? – co? – zaśmiała się koleżanka, przedstawiając rękami zaokrąglony brzuch. – Wygląda na zatrucie. Wiem na pewno. Jeśli zaczęły się spadki apetytu lub nudności, to wszystko, lot.
– Nie, co Ty. Prawdopodobnie tylko niestrawność.
– AHA, takich “niestrawności” miałam już dwa — zaśmiała się ponownie ania. – Dajesz! I co zrobisz? Zdecydowałeś się na obrączkę swojego małżeństwa? Och, spójrz tylko, bez względu na to, jak jego żona się pojawi i wyrwie włosy.
– Od dawna z nią nie mieszka – powiedziała z naciskiem Lera. Nagle przestraszona wyjęła telefon. Widząc zaznaczone daty, natychmiast zbladła. – Mam opóźnienie.
– O to chodzi! Latanie, więc? Przygotuj się-uśmiechnęła się szeroko ania.
Lera czuła się dziwnie. W drodze do domu kupiłem test i zrobiłem go. Potem siedziałem na podłodze przez pół godziny, patrząc na dwa słabo widoczne paski. Kiedy Oleg przyszedł do niej na chwilę, bez słów wręczyła mu test. Od razu wszystko zrozumiał. Najpierw ją przytulił, pocałował, a potem tylko zapytał, co zamierza zrobić.
– Pójdę na przerwę – odpowiedziała bezbarwnym głosem Lera. W głowie było pusto, nie było myśli. – Albo złożysz wniosek o rozwód.
Słysząc to, Oleg był nienaturalnie zły. W jego oczach pojawiło się coś zimnego zmieszanego z wściekłością. Podskoczył, potem usiadł ponownie, złapał coś ze stołu, wybiegł na balkon, a potem wrócił. Lera obserwowała jego rzuty z obojętnością.
– Jesteś pewna? jego głos drgnął z ledwie opanowanego gniewu. – Czy naprawdę nie obchodzi cię nasz związek? Na nienarodzone dziecko? Jesteś egoistką, jakiej światła nie widziałeś! To tylko emocjonalny szantaż. Dlaczego zawsze muszę cierpieć?
– Cierpię? Nasz związek? jakby się obudziła, zapiszczała Lera. – Nie chcę rodzić od mężczyzny, który nawet nie wie, czego chce w tym życiu! Nie zamierzam wychowywać dziecka, które nie ma normalnej przyszłości! Ty i ja też go nie mamy!
– Rób, co chcesz. Ale to twoja decyzja-powiedział Oleg, pocierając brodę. – Nie tak zdecydowałem.
Lera zacisnęła usta. Jej twarz mówiła sama za siebie. Można było na nim odczytać całą gamę emocji: bezsilną wściekłość, pogardę i chęć zranienia kogoś, kogo tak bardzo kochała.
– Więc rozwód nie jest w twoich planach? Jak wygodnie przenieść wszystko na moje ramiona! Co zrobiłeś, żeby tak się nie stało? Co? Spójrz mi w oczy i odpowiedz! Już przez Ciebie zamieniłam się w cień!
– Powiedziałem ci, że mam tam dziecko!
– A tu kotek? Wynocha z mojego mieszkania! – co? – sprowokowała Lera.
Oleg podskoczył, pośpiesznie naciągnął ubranie i wybiegł, głośno trzaskając drzwiami. Od uderzenia nawet tynk posypał się w przedpokoju. Lera siedziała przez chwilę w milczeniu, spoglądając na swoje ręce, a potem zaczęła się pakować. Jeśli nie chce podejmować decyzji, zrobi to sama. Szybko dotarła do domu Olega-adres poznała dawno temu, po prostu wcześniej nie odważyła się tam pojechać. Wślizgnęła się do wejścia wraz z innymi mieszkańcami. Na klatce schodowej stała długo, gromadząc się z duchem. W końcu, biorąc głęboki oddech, nacisnąłem dzwonek.
– Kto tam jest? usłyszał kobiecy głos.
Drzwi się otworzyły. Na progu stała Młoda, atrakcyjna kobieta z dużym, zaokrąglonym brzuchem. Lera zamarła oszołomiona obrazem i zapytała:
– Jesteś Filipenko Oksana?
– Tak, to ja – skinęła głową kobieta.
Z pokoju wybiegła urocza dziewczynka w wieku pięciu lat. chwyciła matkę za rękę i, szeroko otwartymi oczami, zapytała:
– Mamo, kto to jest?
– Stop-przerwała Lera, czując, jak jej plan spotkania rozpada się na oczach. W ogóle nie spodziewała się takiego obrotu wydarzeń. – Jest Pan żoną Olega?
– Tak, a co mu przekazać? Jest teraz w sklepie-odpowiedziała Oksana.
– Jesteś w ciąży? Lera z trudem wypowiedziała to pytanie.
– Kim pan jest? Oksana natychmiast się zaalarmowała, zabierając córkę za plecy. – Mogę wezwać policję.
– Po co policja? Lera próbowała się podnieść. – Jestem kochanką twojego męża. Chcesz pokazać korespondencję?
– Kłamiecie! Oksana błysnęła, jej policzki zarumieniły się z oburzenia. – Jesteś tylko paskudną kłamczuchą. Mąż powiedział mi dzisiaj, że go prześladujesz, szantażujesz, fałszujesz zdjęcia. Wynoś się stąd!
Lera niespodziewanie wybuchnęła śmiechem. Potem, potykając się, zaczęła schodzić po schodach, mechanicznie wycierając łzy, które mimowolnie spływały po twarzy. Jezu, myślała, że jest głupia? Tak, jest tylko aniołem w porównaniu z tą naiwną kobietą. Jak obłudny był Oleg. “Żył dla córki”,” nie śpi z żoną”,”ona nawet ze mną nie rozmawia”. Oczywiście można było wymyślić wymówkę: mówią, że ciąża Oksany nie pochodzi od niego. Ale wydawało się to takie śmieszne.
W drodze do domu Lera poszła do apteki i kupiła specjalne tabletki. Po powrocie połknęła je. Godzinę później zaczęła wymiotować, a jej nogi były poparzone krwią. Przestraszona ledwo zdążyła wezwać karetkę, zanim upadła na korytarzu bez uczuć.
Po wyjściu ze szpitala Lera przez długi czas czuła się brudna i bezwartościowa. Oleg całkowicie usunął ją ze swojego życia, ale już jej to nie obchodziło. Z czasem postanowiła zacząć od nowa. Rok później poznała dobrego człowieka, z którym założyła rodzinę. Nie było jeszcze dzieci, ale nie straciła nadziei. Wszystko będzie dobrze. Zapłaciła w pełni za swój błąd, ale teraz była gotowa iść dalej.
