— Zabieraj ją stąd — wykrzywiła usta teściowa, zerkając na wnuczkę. Marina aż się zdziwiła:

— Dobrze… — szepnęła. — Przepraszam za kłopot.

Odwróciła się i pociągnęła Alisę za sobą. Na dworze mżyło. Marina w pośpiechu rozłożyła parasol, gorączkowo zastanawiając się, co robić. Zadzwonić do szefa i powiedzieć, że nie przyjdzie? Stracić szansę, na którą pracowała całymi nocami?

— Mamo, a gdzie idziemy? — spytała Alisa.

— Nie wiem… — odpowiedziała szczerze Marina.

Wtedy zadzwonił telefon. Nieznany numer.

— Halo?

— Marina? Tu Anna, sąsiadka pani teściowej. Widziałam, jak pani wyszła… Mogę zostać z dzieckiem, jeśli trzeba.

Marina zamarła.

— Naprawdę?

— Oczywiście. Moje wnuki już dorosłe, a ja się stęskniłam za maluchami.

Dziesięć minut później Alisa siedziała w kuchni u Anny i kolorowała książeczkę, a Marina pędziła do pracy.

Prezentacja poszła świetnie. Szef ją pochwalił, a koledzy bili brawo.

Wieczorem, gdy przyszła po córkę, Alisa z zachwytem opowiadała, jak z Anną piekły ciasteczka.

— Bardzo pani dziękuję — powiedziała Marina.

— Nie ma za co — uśmiechnęła się kobieta. — A tak w ogóle… później wpadła pani Lidia. Pytała, gdzie pani jest. Chyba się… rozmyśliła.

W domu Marinę czekała wiadomość od teściowej:

„Przyprowadzaj Alisę jutro, jeśli trzeba. Po prostu nie wiedziałam, że to dla ciebie takie ważne.”

Marina się uśmiechnęła. Może nie wszystko stracone.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *