W ten sposób dowiedziałem się, że mam córkę

Moja żona i ja jesteśmy ze sobą już od dawna. Od siedmiu lat jesteśmy małżeństwem, a wcześniej przez trzy lata byliśmy w związku. Mamy dwóch synów, ale żona bardzo chciałaby mieć jeszcze córkę.

Pracuję jako informatyk z domu. Mimo, że to siedząca, zdalna praca, to nie zawsze mam czas, żeby zająć się dziećmi. Moja żona jest nauczycielką w szkole dla dzieci niepełnosprawnych.

Niedawno poprosiła mnie, żebym przeprowadził taką improwizowaną lekcję obsługi komputera dla dzieci w jej szkole. Ze względu na ograniczone możliwości nie mają tego typu lekcji.

Uznałem, że improwizacja to nie moja bajka. Starannie się przygotowałem, opracowałem scenariusz lekcji, pobrałem kilka programów, które mogły spodobać się dzieciom. Chciałem, żeby każde z nich mogło wziąć do ręki myszkę i użyć jej do narysowania czegoś na monitorze. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłem, ale jak się okazało, żadna z pozostałych nauczycielek nie miała męża programisty, więc oczywiście nie miałem wyboru. Poza tym chciałem zrobić dobry uczynek i pomóc mojej żonie.

Kolejnym powodem, dla którego byłem bardzo zainteresowany wizytą w tej szkole było to, że żona powiedziała mi wcześniej o dziewczynce, która jest do mnie bardzo podobna. To był jakiś niesamowity zbieg okoliczności.

Kiedy przyszedłem do szkoły, zaprowadzono mnie do klasy, w której miała się odbyć lekcja. Dzieci już na mnie czekały. Nie mogłem wydusić z siebie ani słowa, bo od razu zrozumiałem, o której dziewczynce mówiła moja żona. Dziecko wyglądało na dwanaście lat i byliśmy do siebie podobni jak dwie krople wody.

Prowadziłem lekcję, opowiadałem dzieciom, co można zrobić na komputerze i pokazałem, jak z niego korzystać. Zajęcia przebiegły dobrze, wszystkim się podobało, nawet zacząłem myśleć, że może powinienem zacząć uczyć.

Po powrocie do domu przez cały wieczór myślałem o tym dziecku, a potem przez cały tydzień nie mogłem zrozumieć, jak to możliwe, że jesteśmy do siebie tak podobni. Postanowiłem zapytać żonę, skąd pochodzi ta dziewczynka. Powiedziała mi, że od urodzenia mieszka z babcią, nie mówi, porozumiewa się językiem migowym, chociaż słyszy. Ale to, czego dowiedziałem się chwilę potem, zaskoczyło mnie:

— A wiesz, ma takie niespotykane nazwisko, Kruszka.

– CO POWIEDZIAŁAŚ?

— Nazywa się Anastazja Kruszka, dlaczego tak się denerwujesz?

– Muszę ci coś powiedzieć.

A potem opowiedziałem żonie o tym, co się wydarzyło i kto był w moim życiu przed nią. Rok przed tym, jak się poznaliśmy, byłem w związku z inną kobietą. Byliśmy razem przez pięć lat, chcieliśmy się pobrać, ale nie zawsze wszystko idzie tak, jak byśmy chcieli. Jej rodzice byli przeciwni naszemu związkowi, długo nic im o nas nie mówiliśmy. Ale kiedy u niej w domu zrobiło się jeszcze gorzej, uciekła stamtąd, zamieszkaliśmy razem i wszystko było super. Jednak nie trwało to długo. Minęły dwa miesiące, jej rodzice byli wpływowymi ludźmi u nas w mieście. Sprawili, że nie mogłem nigdzie znaleźć pracy, zamknęli przede mną wszystkie drzwi.

Długo się zastanawiałem, co mam dalej robić. Uznałem, że nie ma sensu dalej walczyć, że i tak nic nie będę w stanie zrobić, bo już wiele razy próbowałem dojść do porozumienia z jej rodzicami. Zaproponowałem, żebyśmy się rozstali i zakończyli ten związek. Tak też się stało. Nic nie powiedziała, po prostu wróciła do rodziców. I tak nasza historia się skończyła.

Moja żona wysłuchała całej historii. Widziałem, w jakim była szoku, bo nigdy jej o tym nie opowiadałem. Mówiłem, że przed nią nie byłem w poważnym związku. Było mi przykro, że zawiodłem jej zaufanie, ale teraz nie o to chodziło.

Zdecydowaliśmy, że powinniśmy skontaktować się z moją byłą i dowiedzieć się czegoś, bo dziewczynka nosiła jej nazwisko.

Wszystko było tak, jak się zaczynałem się domyślać. Kiedy zaproponowałem zerwanie, była w ciąży. Postanowiła nic nikomu nie mówić, wróciła do rodziców, a po chwili sami się zorientowali. Pozostawili jej jedną opcję – urodzić i oddać dziecko do sierocińca, bo nie zamierzali go wychowywać. Ubłagała ich, żeby dziecko mogło zamieszkać z babcią, ale dziewczynka miała nic nie wiedzieć o swojej matce. Kiedy urodziła, rodzice natychmiast wysłali ją na stałe za granicę.

Żona była na mnie obrażona, widziałem to i rozumiałem. Mimo to, od razu powiedziała, że ​​dziewczynka powinna zamieszkać z nami, bo jest moją córką i przyrodnią siostrą naszych dzieci.

Przygotowaliśmy wszystkie dokumenty, porozmawialiśmy z Anastazją i jej babcią, a one nie miały nic przeciwko temu, żeby dziewczynka zamieszkała z nami.

Teraz wszystko jest wspaniale, tworzymy dużą, zgodną rodzinę.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *