Lidka miała męża, który często zdradzał ją na boku. Pewnego dnia zdała sobie sprawę, że traci czas

Lidka miała męża, z którym mieszkała od 8 lat. Oczywiście na początku wspólnego życia oboje mieli wielkie plany, z których wyszedł syn Antek.

Cóż, to znaczy, że Lidia osiągnęła coś w życiu, miała przyzwoitą pracę i własne studio, które zakupiła przed związkiem z Karolem.

Karol dumnie wybrzuszał pierś i obiecywał Lidce, że wkrótce kupią sobie większe mieszkanie i samochód. Tylko on stanie na nogi, podniesie się po drabinie służbowej.

Na początku Lidia wierzyła we wszystko, o czym śpiewała, Aki Nightingale. Ale Karol pracował dorywczo, dumnie przynosząc ciężko zarobione pieniądze.

Czasami myślała, że Karol ma za dużo jedzenia i zbyt szybko przybiera na wadze, ale potem pocieszała się tym, że żadna kobieta nie będzie go zazdrościć… Bardzo często kobieta była zdenerwowana i płakała, ale tak, że mąż nie widział i nie słyszał, nie lubił wszelkiego rodzaju marudzenia kobiet.

Kłócili się często, wszyscy wierzyli, że to on ma rację. W końcu Lidka miała dość, ale jak poradziłaby sobie bez niego?

Pewnego dnia pokłócili się po raz kolejny o nieumyty kubek i talerz z zaschniętymi resztkami jedzenia. Lidka ubrana, wyszła na zewnątrz, bezmyślnie poszła na plac i usiadła na starej, obskurnej ławce…

Starczy głos rozproszył ją od złych myśli:

– Cóż, jesteś smutna staruszko? Porozmawiamy o przeszłości? – Podniosła oczy, obok usiadł kolorowy starzec ze spiczastą bródką, przeszywającymi brązowymi oczami, od których zmarszczki rozproszyły się promieniami.

Lidia z godnością odpowiedziała:

– Nie jestem staruszką, nie mam jeszcze 40 lat!

-Tak! – zdziwił się staruszek i wyciągając z kieszeni lustro. Na z lustra kobietę patrzyła chuda stara kobieta o smutnej twarzy! Lidka spojrzała na swoje ręce: spuchnięte żyły, starcze brązowe plamy … omal zemdlała! Co to jest?!

A staruszek, westchnął ze współczuciem, powiedział:

-To twoja wina! Ile można płakać, usprawiedliwiać męża, on pożera twoje życie! Więc wyschłaś, postarzałaś się! Ale mogę ci pomóc.

Oczywiście! – wykrzyknęła Lidia.

Lidka tymczasem myślała: „No Karolku! Wyślę cię daleko i na dobre! Nie będziesz siedział na mojej szyi i szarpał nerwów!”

Staruszek pstryknął palcami i Lidia się obudziła. Wokół były drzewka, a ławka, na której siedziała była nowa. Za staruszkiem ślad zniknął. Kobieta wstała i poszła do domu rodziców. Zamknęła za sobą rozdział nieszczęśliwej przyszłości…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *