Czy zachcianki rodziców Pawła były ważniejsze, nic ludzkie życie?

Sonia ma 36 lat, a jej mąż Paweł 37, od dziesięciu lat są małżeństwem i mają dwoje dzieci. Kobieta miała już mieszkanie, które kiedyś kupili jej rodzice, jak ojciec jeszcze żył, więc nie płacą kredytu hipotecznego. Ich dochody są przeciętne i może nie byłoby im ciężko, ale życie się skomplikowało, muszą zacisnąć pasa.

Matka dziewczyny mieszkała w pobliżu. Pawła rodzice mieszkali w pobliskiej wsi i mieli z nimi dobry kontakt.

Biorąc pod uwagę fakt, że Soni mama mieszkała niedaleko, wnuki częściej były przez nią niańczone.

Babcia lubiła zajmować się dziećmi, a w tym czasie młodzi mogli wyjść i pobyć sami. Kiedy małżeństwo z dzieciakami odwiedzało jego rodziców na wsi, zawsze dostawali  prezenty z ogrodu. Wszystko co rosło w warzywniaku, trafiało do ich torby. Plus mleko i świeże jajka.

Teściowa dziewczyny uwielbiała piec, zawsze witała ich plackiem, a resztę pakowała do zabrania ze sobą w drogę. Wszyscy uwielbiali też ich domowy smalec i ryby z jeziora.

Młodzi starali się pomagać w gospodarstwie i w miarę możliwości pracowali w ogrodzie i przy domu.

Nawet dokładali się rodzicom Pawła, do różnych przeróbek i napraw w domu. Choć Sonia wychowała się w mieście, szybko opanowała łopatę i motykę, uprawiała ziemniaki i pieliła grządki.

Dziewczyna nigdy nie narzekała, była szczęśliwa, że ma taką rodzinę. Teściowie, ani jej matka, nigdy nie sprawiali im żadnych kłopotów. Wszyscy się szanowali, rozumieli i wspierali. Jedyną różnicą było to, że miała dużo starszych rodziców, tata już nie żył. Natomiast ojciec i matka jej męża, byli jeszcze młodzi. Pobrali się, gdy mieli po dwadzieścia lat. Niemal natychmiast urodził im się syn, więc w tej chwili nie byli nawet po sześćdziesiątce. Tata jeszcze pracował.

Mama Soni miała wiele problemów zdrowotnych, wysokie ciśnienie krwi, nie widziała prawidłowo, miała chore stawy.

Około rok temu, poszła na badania. Zdiagnozowano u niej raka, kobieta myślała, że umrze, ale córka i zięć nalegali, żeby się nie poddawała. Cały czas wspierali ją w leczeniu.

Młodzi mieli trochę oszczędności, ale na początku ich nie ruszali. Bardzo pomagały im produkty ze wsi, zwłaszcza teraz, kiedy wszystko poszło w górę.

Wiadomo, że leczenie mamy było kosztowne. Kobieta miała niską emeryturę, a leki były bardzo drogie, ale robili co mogli. Oszczędzali na wszystkim, bo nie mogli zrezygnować z kupienia lekarstwa.

Jej matka odmawiała przyjęcia takiej czy innej pigułki i upierała się, że i tak nie ma długiego życia. Nikt nie wiedział, jak to się dalej potoczy. Planowali wysłać ją do sanatorium, jak tylko skończy chemioterapię.

Przez cały czas Paweł po prostu dawał pieniądze, nie miał nic przeciwko temu.

Niedawno jego rodzice zaczęli mówić o tym, że ich dach jest popękany i najwyższy czas zrobić dobudówkę.

Podpowiadali, że syn powinien im pomóc finansowo. Sonia nie miała już siły, zastanawiała się, jak to wszystko pogodzić, z czego zrezygnować. Jej teściowa otrzymywała rentę, teść pracował, ale na wsi nie można wiele zarobić.

– Niedługo wnuki będą dorosłe, każdy będzie chciał mieć swój kąt. Spędzają tu całe lato i fajnie byłoby dobudować jeszcze jeden pokój. Ale sami nie możemy sobie na to pozwolić- powtarzała.

Młodym ludziom, nie zostało już wiele oszczędności. Musieliby wybrać, albo kontynuować leczenie matki Sonji, albo pomóc w budowie. Paweł początkowo był po stronie żony, najważniejsze było życie jej matki.

Natomiast mama Pawła ciągle marudziła i skarżyła się. Zaczęła im wypominać warzywa i inne jedzenie, które wywozili ze wsi i mówiła:

– Pomagamy Wam przez całe życie, dajemy wszystko. Czy prosimy o tak wiele i tak często?

Dziewczyna próbowała wytłumaczyć mężowi, że takich rzeczy nie da się porównać. Przecież gdyby któreś z jego rodziców było chore, też by im pomogli. Przytaknął, zgadzając się ze wszystkim.

Nagle przedwczoraj przyjechał od rodziców i zrobił awanturę, mówiąc:

Moja pensja nie jest mniejsza niż Twoja, a moi rodzice pomagają nam cały czas. Dlaczego wydajemy wszystkie nasze pieniądze na Twoją mamę? Czy nie mogę wziąć swoich pieniędzy i im pomóc? Moja teściowa jeszcze żyje, ma się dobrze, ma ubezpieczenie. Postanowiłem więc przekazać rodzicom pieniądze na budowę. Nie zamierzam porównywać ile wydaliśmy i na kogo, ale to oni mnie wychowali i ja muszę im pomóc.

Mężczyzna był nieugięty i przypomniał żonie, że nie ona sama o wszystkim decyduje. Sonia wiedziała, że jej mąż w wielu kwestiach ma rację, nawet nie zamierzała  się z nim sprzeczać. Ona tylko nie wiedziała, jak powiedzieć swojej mamie, że nie mają już pieniędzy na leczenie. Nie mogła sobie wyobrazić, co się z nią stanie, gdy przestanie brać leki, była załamana.

Zwierzyła się swojej najlepszej koleżance, wszystko jej opowiedziała ze szczegółami:

– Sytuacja nie jest łatwa. Bardziej oburza mnie nie zachowanie Pawła, ale zachowanie jego rodziców. To jego matka napiera i naciska na niego, robi mu pranie mózgu. Tak, jakby jakiś remont był ważniejszy, niż życie mojej mamy. Jej zachowanie jest obrzydliwe! Ciągle robi wyrzuty i płacze, a najgorsze  jest to, że ona buntuje swojego syna, a potem on się mnie czepia.

Po spotkaniu z przyjaciółką, Sonia powiedziała mężowi, że jeśli da pieniądze rodzicom, nie pojedzie do nich więcej. Sam będzie zabierał do nich swoje wnuki i żeby nie liczył już na jej pomoc. Dziewczyna pomyślała z przerażeniem, że zachowanie jej teściowej, może doprowadzić do rozpadu ich małżeństwa?

Czy ta młoda kobieta ma się czego obawiać?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *