Miałam pełną rodzinę przez prawie całe swoje dzieciństwo. Jednak to babcia z dziadkiem mieli największy udział w moim wychowaniu. Rodzice nigdy nie byli zainteresowani moim istnieniem, dla nich najważniejsza była praca i pieniądze. Przyprowadzali mnie do dziadków i zazwyczaj zostawałam tam kilka tygodni. Kiedy przyjeżdżali, zabierali mnie do domu na kilka dni, a później znów odsyłali. Nigdy nie miałam z nimi ciepłych wspomnień. Gdy byłam w trzeciej klasie, rodzice odwiedzili babcię. Babcia wysłała mnie wtedy na spacer, żebym nie była świadkiem ich rozmowy. Gdy wróciłam do domu, nie było ich w domu, a babcia była cała zapłakana. Kiedy zapytałam, co się stało, babcia powiedziała, że już nigdy nie zobaczę rodziców razem, bo wezmą rozwód.
Nie przejmowałam się tym zbytnio, bo tylko babcia i dziadek byli moimi prawdziwymi rodzicami. W szkole średniej pasjonowała mnie nauka biologii i chemii, dlatego poszłam na studia medyczne. Celowo nie wybrałam uczelni daleko od domu, choć przyjęli mnie wszędzie, gdzie chciałam. Najważniejsze było dla mnie być blisko dziadków. Jako studentka nadal z nimi mieszkałam, dojeżdżałam na zajęcia codziennie godzinę drogi. To dzięki temu miałam każdego dnia po powrocie pyszny obiad, a dziadkowie mieli opiekę i pomoc.
Najpierw zmarł dziadek, a dwa miesiące później, babcia. Po jej śmierci okazało się, że w testamencie zostawiła mi cały swój majątek. Pół roku po śmierci babci nagle pojawił się mój ojciec. W ogóle go nie poznałam. Nie powiedział, co u niego słychać, nie wytłumaczył dlaczego nas później nie odwiedzał, ani nic takiego. Po prostu zaczął domagać się swojej części spadku. Nie sposób było mnie wtedy powstrzymać. Powiedziałam, że nie ma prawa, bo nie był nawet na pogrzebie swoich rodziców. Nie kłócił się ze mną, tylko postanowił pójść do prawnika. Sytuacja jest w toku, nie wiem jak się zakończy. Ale wiem jedno, dziadkom zależało, by pieniądze spożytkować na coś wartościowego. Jak tylko skończę studia, otworzę swój gabinet lekarski, będę pomagała ludziom. Wierzę, że byliby dumni z takiego rozwiązania, a mój ojciec… Cóż, oby prawnik wytłumaczył mu konkretnie, że nie należy mu się majątek moich dziadków, o których kiedyś całkowicie zapomniał.