„Jestem za młody, by poświęcać się ciężko chorej osobie” – to były ostatnie słowa, jakie usłyszałam od męża

Mam pięćdziesiąt lat. Całe swoje życie poświęciłam rodzinie. Z mężem poznaliśmy się w wieku dwudziestu dwóch lat, a w wieku dwudziestu czterech wzięliśmy ślub. Bardzo go kochałam, był dla mnie w pewnym sensie ideałem. Przez cały okres małżeństwa nigdy nie myślałam o zdradzie, ani nie rozglądałam się za innymi mężczyznami. Mieliśmy dwoje dzieci. Widziałam, że może być mu trudno utrzymać całą rodzinę, więc dorabiałam do budżetu, kiedy tylko mogłam. Choć prawda jest taka, że mogliśmy żyć z jego jednej pensji i nie byłoby źle, ale chciałam odciążyć męża.

Wtedy zdarzyło się, że firma, w której od czasu do czasu pracowałam, zbankrutowała. Nasza najstarsza córka miała wtedy dziesięć lat, a najmłodszy syn osiem. I wtedy pomogła mi przyjaciółka, zaproponowała mi wyjazd do Włoch do pracy przy starszych osobach. Zgodziłam się. Szczerze mówiąc, warunki życia tam nie były najlepsze, ale dobrze płacili. Wyjechałam na pół roku, dzieci chodziły do szkoły, a do pomocy nad nimi włączyli się teściowie. Nie wydawałam dużo pieniędzy na siebie, wszystko wysyłałam rodzinie. Mąż wtedy kupił nowy samochód, podczas gdy ja spałam w obskurnym pokoju i miałam wyliczone co do grama porcje na obiad, jadłam głównie gotowe dania. Nie mam mu tego za złe, chciałam dla rodziny jak najlepiej.

Po tych sześciu miesiącach chciałam wrócić, dzieci bardzo tęskniły… Ale mąż mnie namawiał:

– Dzięki Tobie tak dobrze nam się powodzi, mogliśmy zrobić remont, kupić lepszy samochód. W domu będziesz się nudziła, a tak zarobisz i pomożemy dzieciom, kupimy im działki pod budowę domów. Zostań jeszcze na rok, może dwa.

W ten sposób minęło dziesięć lat. Wracałam tylko kilka razy w roku. Lata życia w złych warunkach nie poszły na marne, nabawiłam się wielu przewlekłych chorób. Dwa lata po powrocie zdiagnozowano u mnie ciężką chorobę. To pokazało prawdziwe oblicze mojej rodziny. Dzieci wcale nie chcą mnie odwiedzać, co rusz znajdują nowe powody, by nie wracać do domu. A mąż powiedział:

– Jestem jeszcze za młody, żeby poświęcać się beznadziejnie chorej kobiecie.

Życie po tym rozstaniu było dla mnie trudne, jednak postanowiłam walczyć o swoje zdrowie. Nie chciałam się poddać, nawet pomimo tego, że moi najbliżsi się ode mnie odwrócili. Chodzę do lekarzy i fizjoterapeutów, codziennie przyjmuję garść leków, ale widzę poprawę. Dziś wiem, że nie można ufać, bo nawet najbliżsi ludzie mogą nas zawieść. Nie umiem zapomnieć o swojej przeszłości, ale wiem, że nie mogę przestać walczyć, bo nie został mi nikt…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *