Z Krzyśkiem przyjaźnimy się od liceum.Kiedy skończyliśmy szkołę nasze drogi nieco się rozeszły ale wciąż utrzymywaliśmy kontakt. Ja wyjechałem na studia do dużego miasta, a on został na starych śmieciach i niedługo potem się ożenił. Rok po ślubie przyszła na świat jego córka. Pewnego dnia zadzwonił do mnie i poprosił abym został ojcem chrzestnym jego dziecka. Oczywiście się zgodziłem. Minęło kilka lat, dostałem dobrą pracę i znalazłem żonę. Przy okazji każdego spotkania z Krzyśkiem i jego rodziną przynosiłem drogie prezenty i zabierałam Małą w różne fajne miejsca. Chodziliśmy do miejscowego wesołego miasteczka, na basen, do teatru lub zoo. Maja ma teraz 16 lat. Im jest starsza, tym częściej dostaje prośby o pieniądze dla niej. Nie odmawiam, ale już mnie to powoli irytuje. Ostatnio zaniedbuję moją żonę. Nie myślimy jeszcze o własnym dziecku a i tak wydatków mamy całą masę – kredyt na mieszkanie, opłaty, życie. Przez to wszystko popadłem w pracoholizm i praktycznie nie wychodzę z biura.
Krzysiek zadzwonił do mnie ostatnio. Powiedział, że jego córka wyprowadza się do mojego miasta na studia i byłoby dobrze, gdyby zamieszka ze mną… Do tego powinienem zaangażować się w pomoc przy wyborze kierunku studiów. Nie mogłem uwierzyć, że można być nachalnym do tego stopnia. Powiedziałem mu, że nie mam w domu warunków na przyjęcie dodatkowego domownika, poza tym byłaby to dla mnie zbyt duża odpowiedzialność. Uniwersytet na który się zdecyduje Maja, na pewno pomoże jej w zorganizowaniu akademika. Sam mieszkałem w jednym przez pięć lat. Mój przyjaciel nie przyjął odmowy i śmiertelnie się na mnie obraził. Nalegał jeszcze, żebym wynajął Majce jakieś mieszkanie. „Jesteś ojcem chrzestnym i masz zobowiązania!” Teraz to ja zacząłem się złościć. Co za tupet! Nie pamiętam już, jak zakończyła się tamta rozmowa, ale prawdziwa afera wybuchła po tym, jak we wrześniu polecieliśmy z żoną na długo wyczekiwane wakacje na Malediwy. Od kilku lat oszczędzaliśmy na ten wyjazd. Byłem taki szczęśliwy! Kocham fotografię i sporo zdjęć opublikowałem w Internecie. Kiedy wróciliśmy do domu, Krzysztof zadzwonił do mnie z pretensjami. Był oburzony i krzyczał do słuchawki. Miał żal, że nie zabraliśmy jego córki ze sobą… Na koniec rozmowy rzucił, że nie spodziewał się tego po mnie. Grzecznie poprosiłem, żeby nigdy do mnie nie dzwonił i o nic więcej mnie nie prosił.