Od dziecka pamiętam tylko, że moi rodzice zawsze się kłócili. Mieli wieczne awantury, a ja siedziałam w pokoju, przerażona tymi krzykami. Babcia zawsze zabierała mnie do siebie, ciągle mówiła, że jestem biednym i nieszczęśliwym dzieckiem. Potem mama rozwiodła się z ojcem, ale oni nadal się kłócili, ona krzyczała na niego o alimenty, a ojciec na nią, że teraz nie ma pieniędzy. Potem mama nagle się zmieniła. Zaczęła nowe życie osobiste. Wkrótce przenieśliśmy się do wujka Andrzeja- mojego ojczyma. Traktował mnie bez emocji jak powietrze, po prostu mnie nie zauważał, tak samo jak mama. Bo ona była zakochana i nie miała już dla mnie czasu.
Mój biologiczny ojciec również założył rodzinę, wraz z nimi przeprowadził się do innego miasta, więc nie mogłam utrzymywać kontaktu z prawdziwym tatą. Cicho i niepozornie ukończyłam szkołę, rodzice nawet nie przyszli zakończenie, a potem poszłam na uniwersytet. Starałam się dostać na państwową uczelnię, bo wiedziałam, że nikt za mnie nie zapłaci. Uczyłam się i wieczorami dorabiałam w barze, żeby jakoś się utrzymać. Ukończyłam studia z bardzo dobrymi wynikami. Na rozdaniu dyplomów ponownie byłam sama, nikt z rodziny się nie pojawił. Po studiach zaczęłam pracować w swoim zawodzie. W pracy spotkałam swojego męża. Wkrótce wzięliśmy ślub, na którym co prawda pojawili się moi rodzice, ale najpierw się spóźnili się, a później wyszli wcześniej niż wszyscy goście.
Potem nadeszły ciężkie czasy w moim życiu. Mąż miał wypadek i nie udało się go uratować. Zostałam wdową. Nikt z bliskich nie pomógł mi przejść przez ten straszny okres mojego życia. Byłam samotna i opuszczona. Żeby nie tonąć w myślach, zaczęłam więcej pracować. Cały swój czas spędzałam w biurze. W ciągu trzech lat uzbierałam na drugie mieszkanie i wynajęłam je.
I oto moi rodzice dowiedzieli się, że mam dwa mieszkania, luksusowe auto i dużo pieniędzy… przypomnieli sobie o mnie. Zaczęli często odwiedzać mnie, a potem prosić o pieniądze. Jest mi tak przykro, że przez całe moje życie po prostu mnie ignorowali. Wszystkie ważne wydarzenia w moim życiu celebrowałam samotnie, a po śmierci męża, gdy naprawdę ich potrzebowałam musiałam poradzić sobie sama, bez nich i ich wsparcia, a teraz, kiedy wszystko jest gotowe, starają się znaleźć korzyść dla siebie.