Kiedy w końcu zdecydowałam się żyć dla siebie i miałam drugi raz wyjść za mąż, a moja córka zamiast cieszyć się moim szczęściem, zrobiła mi straszną awanturę i postawiła ultimatum.

Wychowywałam swoją córkę sama. Mój mąż zmarł na początku lat 90. Musiałam sprzedać nasze mieszkanie i z pozostałych pieniądzach kupić kawalerkę w budynku komunalnym. Życie było trudne, musiałam pracować na dwa etaty, by wystarczyło na utrzymanie. Pracowałam jako listonoszka, sprzątałam klatki schodowe, mimo że z wykształcenia jestem pedagogiem. Wówczas praca nauczyciela nie była tak ceniona jak obecnie. Przetrwaliśmy tylko dzięki dobrym sąsiadom z naszego komunalnego mieszkania.
Nie wszyscy byli mili – było też wielu złych ludzi, ale dobrzy sąsiedzi pomagali mi i mojej córce, wymienialiśmy się rzeczami, jedzeniem, oni nas wspierali. I tak przetrwaliśmy. Z czasem wszystko zaczęło się poprawiać.

Opowiadam o tym wszystkim, żebyście wiedzieli, że nie miałam swojego życia, że młodość upłynęła mi na ciągłych troskach. Zaczęłam naprawdę żyć dopiero po przejściu na emeryturę, kiedy córka wyszła za mąż. W końcu miałam możliwość korzystania z różnych przyjemności, odwiedzania wystaw, chodzenia do kina, spacerowania. Na wiele wydarzeń dla seniorów obowiązują zniżki, niektóre są nawet bezpłatne.

Okazuje się, że życie ma tyle do zaoferowania! Zacząłem uczęszczać do różnych klubów seniora, brać udział w bezpłatnych kursach. Tam poznałam pewnego mężczyznę – bardzo interesującego człowieka. Zaczęliśmy dzwonić do siebie codziennie, dużo rozmawiać. Po bliższym poznaniu, zrozumiałam, że nasze uczucia są wzajemne. Poprosił mnie o rękę, a ja się zgodziłam. W tym wieku nie ma czasu na ceregiele. Zdecydowaliśmy, że będziemy żyć razem.

Powiedziałam o tym mojej córce. Początkowo była zadowolona, że kogoś poznałam, ale kiedy dowiedziała się, że zamierzamy się pobrać i zamieszkać razem, w moim mieszkaniu, zrobiła straszną awanturę. Myślałam, że się ucieszy, pogratuluje, ale zamiast gratulacji postawiła ultimatum: jeśli wyjdę za niego za mąż, mogę zapomnieć o istnieniu córki.

Zostałam zraniona. Słowa córki były dla mnie upokarzające. Teraz nie chcę z nią rozmawiać, nie chcę jej widzieć ani słyszeć. Tyle jej poświęciłam, a moja córka dorosła na egoistkę.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *