Po skończeniu studiów, znalazłam godziwą pracę i wynajęłam małe mieszkanie. Nie spędzałam dużo czasu na gotowaniu i sprzątaniu; na obiad mogłam po prostu przygotować sałatkę lub lekką zupę. Nie spieszyłam się z kupnem własnego domu, ponieważ uważałam, że będę miała wystarczająco dużo czasu, żeby oszczędzić pieniądze. Żyłam życiem swoich marzeń do 25 roku życia. Potem zaczęły padać z każdej strony niewygodne pytania. Wszyscy moi krewni jednocześnie krzyczeli, że nadszedł czas, aby założyć własną rodzinę.
W tamtym momencie nie chciałam zakładać rodziny ani mieć dzieci, ponieważ nie była gotowa na taką odpowiedzialność, ale chciałam być w związku. Pewnego razu, na spotkaniu z przyjaciółmi, poznałam mężczyznę. Zaczął mnie adorować. Był starszy o dwa lata. Potem powiedział mi, że jest żonaty. „Najpierw zajmij się swoją rodziną, a potem możemy porozmawiać” – doradziłam. To nie powstrzymało Aleksandra. Nadal mówił, że nie ma nic wspólnego ze swoją żoną, że ich miłość wygasła i że jest gotowy na rozwód. Nie mieli dzieci, ale musiał się wyprowadzić z mieszkania żony, ponieważ mieszkali w jej mieszkaniu.
Zaczęliśmy mieszkać razem. Natychmiast przedstawiłam go swoim rodzicom. Mama była bardzo szczęśliwa, że w końcu przyprowadziłam do domu mężczyznę. Aleksander oświadczył mi, kiedy zaszłam w ciążę. Nie było innego wyjścia. Musiałam porzucić swoje ukochane małe mieszkanie i poszukać przestronniejszego miejsca do życia. Wkrótce urodził się nasz syn. Wydawało się, że rodzina i szczęście, o którym tak długo marzyłam, nadeszły, ale to mnie w ogóle nie cieszyło. Mój mąż zaczął często znikać po pracy, niby wchodził z przyjaciółmi na piwo. Po pewnym czasie odkryłam, że mnie zdradza. Złożyłam pozew o rozwód i zamknęłam ten rozdział mojego życia.