Moja siostra poślubiła bogatego biznesmena – Przemysława. Mama była w siódmym niebie, kiedy ich zobaczyła razem.
– Moja córka ma głowę na karku. Dobrze wybrała, będzie żyć jak księżniczka – chwaliła się.
A kiedy przyprowadziłam do domu mojego Wojtka, mama była po prostu niemiła. Patrzyła na niego krzywo i mówiła do niego z góry. Wojtek nie wytrzymał i po godzinie wyszedł. Mama natychmiast zaczęła mi prawić wykład:
– Jak możesz z nim być? To tylko biedny student! Zamierzasz mieszkać z nim w akademiku albo przez całe życie spłacać kredyt?
Byłam tak wściekła, że spakowałam rzeczy i poszłam do przyjaciółki. Kilka dni później wynajęliśmy z Wojtkiem mieszkanie. Od tej pory byliśmy nierozłączni. Ale moja mama nie dawała za wygraną. Prawie codziennie dzwoniła, chwaląc męża mojej siostry. Czułam się, jakbyśmy z Wojtkiem byli gorsi, jakbyśmy byli niewartościowi w porównaniu z moją siostrą i jej bogatym mężem.
Nie mogłam już z nią rozmawiać. Nawet na jej urodzinach, kiedy dałam jej prezent, stwierdziła, że jest gorszy niż ten od siostry. Wojtek próbował mnie uspokoić, mówiąc, żeby nie brać jej słów do serca, ale kiedy mama powiedziała, że mój mąż to nieudacznik i że powinnam spojrzeć na Przemysława, doszłam do wniosku, że to koniec.
Nie chcę z nią więcej rozmawiać. Jeśli będzie miała jakieś problemy, niech zwróci się do swojego ulubieńca. W życiu chodzi przecież o coś więcej niż pieniądze. Moja rodzina to teraz ja i Wojtek, a reszta może iść w swoją stronę. Czuję, że w końcu muszę stanąć u boku mojego męża i naszej miłości, niezależnie od tego, co myśli moja rodzina.
Ciekawe tylko, czy Przemysław, mimo całego swojego bogactwa, zajmie się swoją teściową na starość. Na Wojtka na pewno nie ma co liczyć po tym wszystkim. Która matka tak się zachowuje wobec swojej córki? Powinna cieszyć się moim szczęściem, zamiast nieustannie krytykować i porównywać. Ale trudno, taka jest.