Kiedy samotna sąsiadka urodziła rudowłosego syna, żona zaczęła dręczyć Andrzeja nieustającymi sugestiami. Wytrzymałość mężczyzny w końcu osiągnęła granicę

Wojtek zbliżał się do drzwi swojego mieszkania, będąc już niebywale spiętym. Idąc z parkingu do mieszkania, każdy przechodzień próbował przekazać mu, że samotna sąsiadka z bloku obok urodziła chłopca. Rudowłosego. A jedynym rudym na całym osiedlu był Wojtek, co skłaniało przechodniów do gratulacji Wojtkowi ojcostwa…

– A Zosia, z bloku obok, urodziła – powiedziała żona do Wojtka.
Wojtek jadł swoją kolację w milczeniu.
– Rudowłosego. – kontynuowała kobieta. – Ciekawe, prawda? Powinniśmy do niej wpaść z wizytą, przyjrzeć się, czy ma nie tylko włosy, ale może również twój nos, brodę, oczy…
Wojtek, powstrzymując się, odłożył łyżkę, przetarł usta serwetką.
– Kacper! Tymek! Chodźcie tu.
– Dlaczego wołasz dzieci? – zdziwiła się żona.
Synowie, w wieku dziesięciu i dwunastu lat, stanęli przed ojcem.
– Więc, żono, zanim wybierzesz się na inspekcję do sąsiadki, przyjrzyj się naszym dzieciom. Uważnie.
– Myślisz, że ja nie widziałam swoich dzieci?
– Naprawdę widziałaś? Spójrz jeszcze raz. Czy mają rude włosy? Może mój nos? Ani jeden, ani drugi nie przypominają mnie. Skąd to się wzięło, hm?!
– Co ty, Wojtek? – zdziwienie Pauliny mieszało się ze strachem.
– Co „co”? Kacper ma włosy podobne do Sergiusza spod trzynastki. Jasne, falowane. Powiesz, że nie są podobne? Według mnie, to jak dwie krople wody.
– Wojtek, przestań! Co ty wyprawiasz przed dziećmi! – żona próbowała przejść do kontrataku.
– Dzieci, idźcie robić lekcje. – powiedział Wojtek
– To są twoje dzieci! Twoje! – odcinała żona, kiedy chłopcy odeszli.
– To, dlaczego nie są rude? – zapytał Wojtek.
– Bo, rudy to kapryśny kolor. – tłumaczyła żona.
– Kapryśny, rozumiem. Więc dlaczego ciągle mówisz mi o sąsiadce?!

W ten właśnie sposób Wojtek zamknął usta swojej podejrzliwej żonie.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *