Żyliśmy z moim mężem, Danielem, w moim mieszkaniu, które otrzymałam w spadku po moich dziadkach. Żyliśmy jak typowe małżeństwo – pracowaliśmy, zajmowaliśmy się gospodarstwem domowym, chodziliśmy na spacery itp. Pewnego dnia, wróciłam do domu z pracy niewiarygodnie zmęczona. Chciałam od razu wziąć prysznic, zjeść coś i spać do następnej zmiany. Poszłam do łazienki i zobaczyłam tam 16-letniego brata mojego męża. Przyjechał do nas z wizytą. Niewiarygodnie jak to brzmi, chłopak nagrywał filmik w naszej łazience, twierdząc, że jest tam dobre oświetlenie.
Przywitał się ze mną, przeprosił i poszedł do kuchni. Oczywiście nie byłam zachwycona wizytą naszego gościa, zwłaszcza że nikt nie uprzedził mnie o tym wcześniej. Poza tym miałam plany na weekend, a nie zamierzałam spędzać tych dni z nastolatkiem. Po prysznicu poszłam do kuchni i zobaczyłam, że mój mąż i jego brat zjedli całe jedzenie i nie zostawili dla mnie nic na kolację. Chciałam napić się napoju, ale okazało się, że również nie zostawili dla mnie ani łyka. Oczywiście była to dla mnie przykra sytuacja…
Następnego dnia brat mojego męża powiedział, że chce iść na spacer po mieście i do parku. Jego rodzice wysłali go do miasta nie dając mu żadnych pieniędzy, nawet na transport. Powiedziałam, że to nie jest mój problem i że może dotrzeć do parku pieszo. Odmówiłam dania mu jakichkolwiek pieniędzy i wyszłam na spotkanie z przyjaciółką, której nie widziałam od dłuższego czasu. Kiedy wróciłam do domu, rodzice męża byli u nas. Oboje mnie zbesztali, jakbym popełniła jakieś przestępstwo. Wyrzuciłam wszystkich z domu, włącznie z Danielem. Krzyczał na mnie głośniej niż jego matka. Następnego dnia mąż przyszedł po swoje rzeczy. Pomogłam mu się spakować, ponieważ nawet nie przeprosił mnie. Wciąż uważał, że on i jego rodzina mieli rację, a ja byłam ta zła.