Teściowa, o imieniu Helena, nigdy nie wykazywała dużego zainteresowania swoją rodziną. Życie od samego początku nie było dla niej łaskawe. Kiedy na świat przyszedł mój mąż, Kamil, jego ojciec nie mógł znieść kaprysów matki i odszedł do innej kobiety. Kamil wychowywał się tylko z matką.
Spotkałam Helenę, gdy miała 45 lat. Mimo swojego wieku malowała się jak 18-letnia dziewczyna: jaskrawa pomadka, tony tuszu na rzęsach, czerwone włosy. Ciągle chodziła w szpilkach i kusych sukienkach.
Po ślubie zamieszkaliśmy we trójkę w jej mieszkaniu. Wstawała wcześnie rano, szykowała się i biegła do pracy. Po południu zazwyczaj odwiedzała siłownię, po czym umawiała się ze znajomymi. Teściowa uczestniczyła w różnego rodzaju warsztatach itp. Rok po naszym ślubie powiedzieliśmy jej, że spodziewamy się dziecka. Jedyne, co udało jej się wydusić, to zdanie: „Szkoda, powinniście najpierw trochę pożyć dla siebie”.
Po narodzinach syna, teściowa nie zmieniła swojego stylu życia. Ciągle biegała na szpilkach i nigdy nie zapominała o swoich ćwiczeniach fitness. Kuba dorastał, a jego babcia ciągle odmawiała pomocy w opiece nad dzieckiem: „Nie jestem waszą nianią. Sami go urodziliście – sami go wychowujcie”.
Pewnego razu spakowała swoje rzeczy i przeprowadziła się do młodego kochanka. Nic nie mogliśmy zrobić. Moja matka, mieszka bardzo daleko i nie może za każdym razem przyjeżdżać do nas pociągiem. Mama rozstała się z moim ojcem, kiedy byliśmy już dorośli, więc też nie może zrozumieć zachowania mojej teściowej.
Dlaczego Helena zachowuje się wobec nas tak szorstko? Przecież nie jest już młoda: w jej wieku powinna myśleć już nie tylko o dzieciach, ale i o wnukach. Teraz planuje zamążpójście za swojego kochanka. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co pomyślą o nas nasi krewni i znajomi.