Znowu obudziłem się w środku nocy z koszmaru. Serce waliło mi wściekle i oblał mnie zimny pot. Ten sen prześladował mnie przez siedem lat. Wiedziałem, że popełniłem kiedyś nieludzki czyn i nie wiem, jak się z tego oczyścić. Dzień po dniu śniłem o tym zimowym dniu raz za razem. W snach znów krzyczałem, czułem złość i irytację, szorstko chwytałem dziewczynę za ramię i wyrzucałem za próg.
A tam ręce z ciemności wyciągnęły do niej ręce i wciągnęły ją w swoje posiadanie. I dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z tego, co zrobiłem. Siedem lat temu ożeniłem się z Ludmiłą. Była dziewczyną z wioski moich rodziców. Wróciła do domu rodziców po pierwszym nieudanym małżeństwie.
Miała córkę z pierwszego małżeństwa. Kiedy zaczął się nasz romans, Sonya miała osiem lat. Na początku spokojnie zaakceptowałem fakt, że miała dziecko, ale kiedy zaczęliśmy mieszkać razem, dziewczyna zaczęła mnie denerwować. Była jakoś posiniaczona, a do tego jakieś takie niezdarne, brzydkie kaczątko z pszenicznymi włosami.
I pewnego dnia, gdy Lyuda poszła do matki, zbeształem Sonię i wyrzuciłem ją z domu. Był grudzień. Po godzinie ochłonąłem i wyszedłem po nią, ale już jej nie było. Jej ciało znaleziono trzy dni później w lesie. Zamarzła na śmierć. Nie wiem, dlaczego poszła do lasu. Po tym Lyuda zerwała ze mną. Już mnie nie widzi. Ja też siebie nie widzę. Nigdy nie było dnia, w którym moje sumienie milczało.
Przez cały ten czas prosiłem Boga o jedną rzecz – aby dał mi szansę na naprawienie krzywd. Pewnego dnia wracałem do domu z pracy. Znów był ten przeklęty grudzień. Była późna godzina. Nagle na poboczu drogi zauważyłem małą postać, ledwo powłóczącą nogami. Zatrzymałem samochód. Okazało się, że to mała dziewczynka. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem jej twarz, prawie zacząłem płakać, wyglądała jak Sonia. – “Wsiadaj do samochodu, zamarzniesz”. Dziewczynka spojrzała na mnie ze strachem.
-“Nie zrobię ci krzywdy, wsiadaj”. Postanowiła mi zaufać. Okazało się, że opuściła dom, ponieważ rodzice nadużywali alkoholu. I wtedy zdałem sobie sprawę, że to jest właśnie ta szansa, o którą błagałem. Adoptowałem Swietłanę. Ona i ja bardzo dobrze się dogadujemy. Rozumiem, że mojej winy nie da się naprawić, ale chcę przynajmniej ułatwić sobie los. Nie śnię już o okropnościach.