Trzy sylwetki otoczyły ją jak stado wilków, a ich śmiech rozbrzmiewał w pustym parku. Jej ręce drżały, gdy ściskała brzuch, jakby chciała chronić małą iskierkę

Michael przeczesał włosy dłonią, wyraźnie zdenerwowany, podczas gdy Marie oparła się o balustradę balkonu. Wieczorny wiatr pachniał deszczem, a światła miasta odbijały się w jej

Clara wróciła do szkoły z zamiarem spędzenia tam tylko kilka godzin, pomagając w porządkowaniu starych dokumentów. W sali pachniało kurzem, papierem i wspomnieniami. Ciche skrzypienie